Entertainment, Opinie

Już jutro o godzinie 21:00, Ajax rozegra swoje drugie spotkanie w tegorocznej Lidze Mistrzów. Joden zmierzą się na wyjeździe z Valencią, a więc pora na to, aby lepiej przyjrzeć się naszemu rywalowi.

W poprzednim sezonie, ekipa Nietoperzy uplasowała się na czwartym miejscu w tabeli La Liga, co dawało bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Valencia wyprzedziła minimalnie Getafe FC, ale praktycznie nie liczyła się w walce o wyższe miejsca, tracąc 7 punktów to trzeciego Realu oraz 26 do mistrza – FC Barcelony.

W ostatnich tygodniach w Hiszpanii doszło do wielu zawirowań, które wprowadzają sporo zamętu i znaków zapytania. Czego można spodziewać się po rywalu, jak zmiany wpłynęły na klub? Tego postanowiliśmy się dowiedzieć z najlepszego źródła w Polsce, strony vcf.pl. Na nasze pytania odpowiedział jeden z redaktorów – Michał Kosim 


To, co wydarzyło się w klubie w ostatnich tygodniach nie jest sytuacją normalną. Takie zmiany w trakcie sezonu to wręcz ewenement. Skąd taka rewolucja? To jakiś długofalowy plan, czy też kaprys i trudna do wytłumaczenia decyzja zarządu?

“Ciężka do wytłumaczenia decyzja i kaprys zarządu, mętnie tłumaczone długofalowym planem. Marcelino przejął zespół, który dwa lata z rzędu zajmował 12. miejsce w lidze i dwukrotnie wprowadził go do Ligi Mistrzów, w maju dorzucając do tego wszystkiego Puchar Króla, zdobyty w finale przeciwko FC Barcelonie. Był to pierwszy tytuł Valencii od 11 lat. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zwolniłby takiego trenera ze względów sportowych. A więc z jakich?

Sam Marcelino zdradził na pożegnalnej konferencji, że właśnie wygrana w Copa del Rey była detonatorem całej sytuacji, bo właściciel klubu, Peter Lim, kazał mu porzucić te rozgrywki i skupić się na walce o gwarantujące grę w LM czwarte miejsce, co według mediów mieli usłyszeć wszyscy trenerzy za kadencji Lima w klubie (zresztą Gary Neville przyznał, że został poproszony o to samo, gdy był na Mestalla). Trenerowi pogratulowano awansu do Champions League… ale już nie wygranego pucharu. Lim zamiast się cieszyć uznał, że trener dopuścił się niesubordynacji.

Kolejną kością niezgody były letnie transfery. Marcelino chciał graczy pasujących do jego koncepcji, z kolei Lim za namową mającego potężne wpływy w klubie Jorge Mendesa proponował innych zawodników, blokował dogadane już transfery czy za plecami wszystkich w klubie dopiął szczegóły przenosin Rodrigo Moreno do Atlético Madryt, które ostatecznie nie doszły do skutku tylko dlatego, że klubu z Madrytu nie opuścił Ángel Correa. Nadal nie usłyszeliśmy oficjalnej wersji z Singapuru, były tylko jakieś przebąkiwania o ochronie młodzieży i graczy szkółki. Dla mnie to tylko pretekst do zwolnienia Marcelino i zatrudnienia kogoś, kto nie będzie przeciwstawiał się woli Lima i Mendesa. Agentem Celadesa jest Carlos Bucero – bliski współpracownik Jorge Mendesa, więc zakładam, że większość ludzi od co najmniej kilku lat bacznie śledzących to, co się dzieje w klubie, wie, co jest na rzeczy. Zarządzanie duetu Lim-Mendes to właśnie te dwa 12. miejsca wspomniane na wstępie i chyba wracamy do tego modelu prowadzenia klubu.

Alemany (dyrektor generalny Valencii) też się pakuje i już od tygodni jest CEO tylko z tytułu, bo pomija się go w podejmowaniu istotnych decyzji. Razem z Marcelino drastycznie zredukowali ilość graczy Mendesa w składzie przez dwa lata pracy w klubie, ale powoli wszystko wraca do normy – jeszcze pod koniec okienka klub wzmocnili Mangala, który półtora roku nie grał w piłkę, oraz Thierry Correia. Ten drugi to akurat wartościowy piłkarz. Takich też wujek Jorge Valencii zapewniał, żeby nie było. Po prostu ma zbyt dużą moc sprawczą w klubie.”

Jak ta sytuacja odbiła się na grze drużyny? Wyniki ligowe nie napawają wielkim optymizmem, ale mimo tego, udało się wygrać na Stamford Bridge i ostatnio na trudnym terenie w Bilbao.

“*Los Ches* grają bardzo w kratkę, a chyba najlepszym tego przykładem był mecz z Getafe, zremisowany 3:3. Stracony gol w pierwszej minucie, później wyjście na prowadzenie 3:1 i bardzo przyjemna dla oka, a przede wszystkim skuteczna gra, z kolei w drugiej połowie dwie bramki stracone w przeciągu trzech minut i ostatecznie tylko podział punktów. Wydaje się, że zawodnicy już poradzili sobie ze zmianą trenera, ale za to nie bardzo z idącą za tym zmianą stylu gry. Raz to wychodzi, innym razem nie. Ja sam nie wiem czego spodziewać się po tym zespole i zazwyczaj mecz przebiega dokładnie odwrotnie niż sobie to wyobrażam.”

Co można powiedzieć o osobie nowego trenera? Jak duże zmiany może wprowadzić i jaki wpływ może mieć to na drużynę w dłuższym okresie czasu?

“Albert Celades nie miał żadnego doświadczenia w piłce klubowej. Dotychczas trenował jedynie młodzieżowe reprezentacje Hiszpanii, a tego lata miał zostać zaproponowany… trzecioligowemu CD Castellón. Ja sam nie byłem wielkim fanem jego kadry U-21, bo wydawała mi się mieć problemy z organizacją. To, czego się bałem jak dotąd się potwierdza: Valencia gra znacznie ciekawiej w ataku i znacznie mniej stabilnie w destrukcji. To jest dokładne przeciwieństwo Marcelino, co może być bronią obosieczną: albo Celades zachowa znakomicie wypracowaną organizację gry i szczelność defensywy, dodając do tego swoje niewątpliwe atuty w postaci większej swobody w poczynaniach ofensywnych, albo „Nietoperze” się pod względem boiskowego porządku rozsypią, mając kłopoty również pod bramką rywala. Czemu?

Nowy szkoleniowiec zespołu został przy marcelinowym 4-4-2, jednak tylko w fazie defensywnej. W ataku zazwyczaj wygląda to tak, że Valencia przechodzi na 4-3-3 i te ciągłe roszady w trakcie meczu nie zawsze wychodzą na dobre. W ostatnim starciu z Athletikiem, nieco zmuszony kontuzjami, Celades zdecydował się na to bardziej klasyczne 4-4-2, które skład zna tak dobrze i trzeba przyznać, że to było najbardziej wyważone spotkanie pod jego wodzą, a dla mnie chyba też najlepsze. Może nie było tylu fajerwerków z przodu, co w meczu choćby przeciwko Getafe, ale ja kompletnie nie widzę kontynuowania gry w tej rozchwianej hybrydzie 4-4-2 i 4-3-3.”

Jakich zawodników trzeba obawiać się najbardziej, a kto rozczarowuje i raczej nie będzie stanowić zagrożenia dla Ajaksu?

“W pomocy i ataku bez wątpienia najważniejsi będą Dani Parejo i Rodrigo Moreno, w obronie zapewne Ezequiel Garay. Dobra forma tej trójki zazwyczaj jest równoznaczna z dobrą grą całej Valencii. Kto jak kto, ale fani Ajaxu docenią Parejo, który wreszcie zaczyna być dostrzegany i dla coraz większej ilości osób jest jednym z najlepszych środkowych pomocników w Europie w ciągu ostatnich dwóch lat. Jeśli będzie miał swój normalny dzień – a jest niezwykle regularny – to ci kibice *Joden*, którzy rzadko bądź wcale nie widzieli go w akcji powinni się w nim zakochać. To właśnie on dyryguje całym zespołem. Rodrigo jest z kolei bardzo mobilnym napastnikiem, lubiącym urywać się z krycia już kierunkowym przyjęciem piłki i często schodzi niżej, by pomóc z rozegraniu, a jego rola jest szczególnie ważna przy przejściu do ataku podczas kontr. Ja liczę też na Maxiego Gómeza, który w meczu z Getafe ustrzelił dublet i dał próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności. Zawodu spodziewam się niestety po Guedesu, którego w formie niesamowicie ciężko jest zatrzymać (pseudonim „Ducati” nie wziął się znikąd), ale ostatnio jest w fatalnej formie i potyka się o własne nogi. Oby tym razem pokazał się z lepszej strony.”

Gdzie leży największa siła Valencii i jakiej taktyki można spodziewać się w środowym meczu?

“Jak wspomniałem, wyjścia są raczej dwa: 4-4-2 lub 4-4-2 przechodzące w 4-3-3. A co jest siłą Valencii to obecnie ciężko powiedzieć, bo potrafi zagrać dwa skrajnie różne spotkania, jednak w DNA tego składu są przede wszystkim zabójcze kontry i to raczej tego należy się spodziewać niż długich wymian piłek. Wcześniej największą siłą była defensywa, ale teraz z taką pewnością już tego nie powiem. Jeśli obrona będzie miała dobry dzień i zespół zagra bliżej rozwiązań Marcelino to tego należy się spodziewać: uporządkowanej obrony i czekania na kontry. Tym bardziej, że mam wrażenie, że na Ajax gra z kontrataku pasuje jak ulał.”

Którzy zawodnicy wypadli z gry i z pewnością w środę nie zagrają? Plotki mówią o nieobecności Kondogbii i Gameiro?

“Na murawie z całą pewnością nie zobaczymy Carlosa Solera, Cristiano Picciniego i José Gayi oraz wspomnianych Geoffreya Kondogbii i Kevina Gameiro. Dwaj ostatni przed tygodniem doznali urazów w spotkaniu przeciwko Getafe i na Ajax ostatecznie nie zdążyli. Przez dyskomfort w udzie prawej nogi weekendowy mecz z Athletikiem już po pierwszej połowie zakończyć musiał Ezequiel Garay, jednak nie okazało się to nic poważnego i w poniedziałek trenował już z resztą zespołu. To z dobrych dla Valencii wiadomości, bo mowa o najlepszym stoperze w zespole. Trzeba przyznać, że mimo wszystko są to znaczące braki kadrowe, bo cała piątka nieobecnych to gracze pierwszego składu bądź mocno do niego aspirujący.”

Jakie są aspiracje Valencii na ten sezon, głównie w Lidze Mistrzów? Grupa z Lille, Chelsea i Ajaksem to pewniak do wyjścia, czy raczej racjonalne celowanie w grę w pucharach na wiosnę z szansą na hibernację w Lidze Mistrzów?

“To bardzo wyrównana grupa, bez wyraźnego faworyta. Wydaje się, że na papierze minimalnie od reszty odstaje tylko Lille, ale nawet oni mają moim zdaniem szanse na awans do 1/8 finału. Nastroje wśród kibiców są takie, że Chelsea i Ajax to nie są zespoły nie do przejścia, ale może się skończyć tak wygraniem tej grupy, jak i czwartym miejscem – szczególnie, że klub jest teraz jednym wielkim znakiem zapytania. Faza pucharowa jest jednak rozsądnym celem, zwłaszcza po tak korzystnym wyniku na Stamford Bridge. Na pewno więcej będziemy wiedzieć po drugiej kolejce.”

Twój typ na wynik?

“2:1 po bardzo dobrym widowisku. Myślę, że Liga Mistrzów będzie dla Valencii takimi rozgrywkami, które – nawet, jeśli w lidze czy w krajowym pucharze nie będzie im szło najlepiej – dadzą zawodnikom i kibicom sporo radości. Część piłkarzy może chcieć odejść z klubu zimą bądź latem jeśli będą mieć wątpliwości co do tego projektu, a wiadomo, że nie ma lepszego okna wystawowego niż Champions League. Jeśli niedawne doniesienia mediów o masowym exodusie z klubu nie okażą się prawdą to w LM i tak jest coś szczególnego, co często pozytywnie wpływa na graczy. Warto też pamiętać, że w 2008 roku *Blanquinegros* (z doskonale Wam znanym Ronaldem Koemanem u steru) wygrali Copa del Rey w sezonie, który był totalną katastrofą pod względem poczynań w lidze. Czasami takie rozgrywki są bodźcem budzącym ambicje piłkarzy i oczywiście liczę na to, że również w lidze sprawy zaczną się układać, ale to o godną postawę w Champions League jestem bardziej spokojny niż np. o zakończenie sezonu na czwartej pozycji. Życzę nam wszystkim ciekawego meczu!”


Michałowi dziękujemy bardzo za poświęcony czas i przybliżenie nam nieco sylwetki naszego środowego rywala. Dla tych, którzy chcą bliżej śledzić poczynania Valencii, polecamy odwiedziny strony vcf.pl oraz profilu redaktora Michała na Twitterze.

Spotkanie drugiej kolejki Ligi Mistrzów Valencia CF – Ajax Amsterdam, odbędzie się w środę o godzinie 21:00 na Estadio Mestalla. Transmisję z tego meczu zapewni Polsat Sport Premium 3.

Share

Jeden komentarz

Zostaw komentarz