Mimo, iż wiele osób uważało, że Hakim Ziyech za cel numer jeden obrał sobie opuszczenie Ajaksu, w rzeczywistości było inaczej.

Marokańczyk wyznał, że ani przez chwilę nie nalegał na transfer i nie szukał okazji do tego, aby opuścić klub.

„Jeśli coś miałoby się stać, stałoby się. Jeśli nic się nie pojawiło, nie zajmowałem się tą sprawą. Całkowicie ufam mojemu agentowi.”

Pomocnik odniósł się po raz pierwszy do decyzji o tym, że jego numer przejął Dusan Tadić. Marokańczyk nie ma pretensji do kolegi, ale był nieco rozczarowany postawą Erika ten Haga i Marca Overmarsa.

„Chodziło o to, jak ta informacja do mnie dotarła i jak została przekazana. Jestem jednak profesjonalistą na tyle, aby sobie z tym poradzić. Pokazałem w ostatnich tygodniach, że to nie miało na mnie wpływu i będe pokazywał cały sezon.”

„Nie rozmawialiśmy z Dusanem o tym, bo właściwie nie musimy. Klub złożył mu pewną obietnicę, którą musiał wypełnić. To proste.” – dodał Hakim.

Wiele osób na czele z mediami sugeruje również, że relacje Tadicia z Ziyechem nie są najlepsze, również ze względu afery z numerem.

„Nasza relacja jest bardzo dobra. Spotkałem go kilka razy w Twente, a teraz w Ajaksie złapaliśmy „klik”. Wystarczy, że tylko na siebie spojrzymy i wiemy co drugi zrobi. Nie mam tak często z innymi zawodnikami. Nie rozmawiamy wiele o meczach, siedząc obok siebie też nie mówimy wiele, ale kiedy wchodzimy na boisko wystarczy, że na siebie spojrzymy.”

Specjalna relacja łączy Hakima również z Lasse Schöne.

„Mogę być cichą osobą dla świata, ale w szatni jest inaczej. Maroko kontra Dania jest „sprawą” od czasu Mundialu. Chodzą o tym bardzo mocne żarty, ale lubię Lasse. To uczciwy facet i cieszę się, że wciąż jest częścią drużyny. Ma świetne poczucie humoru w grupie i to dobre dla atmosfery.”

Share:

Dodaj komentarz