Erik ten Hag udzielił bardzo szerokiego i ciekawego wywiadu dla De Volkskrant. Warto się z tym zapoznać.

Były menadżer Utrechtu zyskuje w Amsterdamie coraz większe uznanie, chociaż regularnie rzuca się mu kłody pod nogi. 48-latek jest już trenerem Ajaksu prawie rok, ale dopiero w ostatnich miesiącach zyskał poparcie tych, którzy tak zawzięcie krzyczeli w poprzednim sezonie „Ten Hag out”.

Ajax pod wodzą Ten Haga faktycznie się zmienił. Jak się okazało, drużyna faktycznie potrzebowała czasu na to, aby się zgrać i pojąć filozofię nowego menadżera. Zmiany szkoleniowców zdecydowanie nie pomagały młodym graczom w zyskaniu stabilnej formy. Teraz jest jednak inaczej i każdego dnia słyszy się, że to nowy Ajax. Jedno się jednak nie zmienia i każdego dnia trzeba sobie radzić z plotkami, które sugerują graczom zmiany kluby i to za wielkie pieniądze.

„Oni czują się z tym dobrze, radzą sobie bo są głodni gry i ambitni. Drużyna zostaje jednak ze sobą co najmniej do lata.” – powiedział z wielkim przekonaniem Ten Hag.

Ajax jest bogaty. Tegoroczne występy w Lidze Mistrzów pozwolił zarobić ponad 60 milionów euro, a być może to jeszcze nie koniec. Za same transfery De Jonga czy De Ligta, klub może liczyć na zarobek rzędu 150 milionów euro.

W życiu prywatnym Ten Hag to spokojny mężczyzna, który bez zbędnego przepychu żyje w Amsterdamie nad…supermarketem. Jego żona i trójka dzieci regularnie bywają w katolickiej enklawie w Twente, co również wielu krytykom się nie podoba. Nie chodzi oczywiście o przywiązanie do wiary, ale pochodzenie menadżera. Erik lubi karnawał, procesje, które przechodzą obok jego domu w Oldenzaal. Relaksuje się grając w golfa, jeżdżąc na rowerze czy biegając z rodziną. 21-letni syn Ten Haga grał przez chwilę w piłkę, ale zdecydował się nie angażować bardziej w tą sprawę.

„Każde dziecko podejmuje własne decyzje i szuka szczęścia. Staramy się tym sterować, ale trzeba dać trochę wolnej ręki. Tak samo jest z drużyną. Wskazujemy odpowiednią strukturę, ale i w niej musi być miejsce na kreatywność i branie odpowiedzialności na swoje barki. Im więcej wolności, tym więcej odpowiedzialności. Możesz i wręcz musisz być kreatywny i inspirować innych. Przy tym wszystkim jednak, każda drużyna potrzebuje struktury, automatyzmu, ale to zajmuje sporo czasu.”

Obejmując drużynę w zeszłym roku, Erik nie był zadowolony z materiału, który dostał. Jak się okazuje, nawet w Amsterdamie nie wierzono w to, że tytuł jest jeszcze do zdobycia.

„Kiedy przybyłem do klubu 1 stycznia, Rada Nadzorcza przekazała mi jasny cel: Ajax musi odzyskać twarz w Europie. Komisarz Leo van Wijk powiedział mi dosłownie: „nie będziesz mistrzem”. Zapytałem go jednak dlaczego?”

„Wiem, że Ajax ma dobrych zawodników, ale chodzi też o świadomość i postawę. PSV mentalnie jest znacznie dalej. Oni potrafią przetrwać i chcą wygrywać. Czegoś takiego czasami brakowało mi u nas. Zbyt pobieżnie podchodziło się do tego tematu.”

Od 1 stycznia 2018 roku zmieniło się jednak sporo. Powtarzamy do znudzenia. To inny Ajax, z innymi zawodnikami, stylem, ale również postawą. Panuje ogólne przekonanie, iż w tym sezonie Joden grali już wiele spotkań, których w poprzednich sezonach nie daliby rady wygrać. Nowy Ajax może grać słabo, może męczyć się 90 minut, a na koniec i tak wynik na tablicy świetlnej to 1:4, 1:3 czy 0:3.

„Patrzyliśmy dokładnie na kompozycje tej selekcji. Mieliśmy wielu młodych graczy i kilku w tej pośredniej kategorii z odpowiednim nastawienie, świadomością i chęciami. Musieliśmy coś z tym zrobić i hierarchia nieco się zmieniła. Zrobiliśmy Matthijsa de Ligta kapitanem, a nowy zawodnicy jak Dusan Tadić i Daley Blind zaczęli grać rolę, którą wcześniej grał Nicolas Tagliafico. Zwiększyliśmy wymagania, ale za tym poszły też większe oczekiwania. Jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy wymagać od siebie więcej, również na treningach i również pod względem doświadczenia.”

„Jeśli mamy trening pomeczowy jest w nim miejsce na relaks. Jednak w każdym innym treningu, wszystko musi być robione na pełnej szybkości. Tak nie było wcześniej, ale teraz to już nie problem. Mamy naprawdę topowych zawodników, którzy wzajemnie się napędzają. W poprzednim sezonie mieliśmy może jedenastu, dwunastu graczy pierwszego składu. Teraz jest ich szesnastu czy siedemnastu. Każdy musi pokazać się na treningu i w meczu, inaczej łatwo jego miejsce może zająć kto inny.”

Erik jako piłkarz nie odniósł wielkiego sukcesu, ale swoją „porażkę” potrafił przekuć w sukces,bo jak się okazało, jest znacznie lepszym trenerem niż był piłkarzem. Jaki jest styl Erika Ten Haga?

„Trenowanie sytuacyjne. Sporo zmieniaj, ale i przewiduj sytuację, czuj ją. Czasem trzeba być na szczycie, ale czasem trzeba zrobić krok w tył.”

„Jeśli jesteś z siebie zadowolony, nie ruszasz się z miejsca. Zawsze powtarzam: jeśli robisz to co robisz, dostajesz tyle na ile pracujesz. Jeśli klub byłby usatysfakcjonowany, nie powinien mnie ściągać. Jeśli chcesz osiągać wyższe cele, musisz zmienić coś w swojej filozofii, strategii i planie działania. W przeciwnym wypadku wszystko zostaje po staremu. Oczywiście ja nie chcę zmieniać kultury tego klubu, ale wylądowaliśmy w nowej erze. Ajax nie był mistrzem od czterech lat, a w Lidze Mistrzów awansował dalej po trzynastu latach. Wówczas jako Ajax nie można być zadowolonym. W każdej kulturze trzeba rozwoju, nowych trendów, a jedną z bazowych wartości sukcesu jest innowacja.”

Początki Ten Haga w Amsterdamie nie mogły być łatwe, bo spotkały się ze sobą dwie zupełnie inne kultury i style działania. Ten Hag chciał więcej w każdym aspekcie – w defensywie, w kondycji fizycznej, lepszych wyborach ofensywnych itd…

„Graliśmy zbyt bardzo polegając na posiadaniu piłki. W tym wszystkim było zbyt mało bezpośredniej gry. Ja chciałem grać bardziej zmiennie, z większą ilością zaskoczeń rywala, dynamicznie i z większą ilością ruchu.”

„Futbol totalny? To fajne określenie. Topowa drużyna musi wszystko kontrolować. Co robisz po przejęciu piłki? Zatrzymujesz akcję do gry pozycyjnej czy idziesz po bramkę jeśli pojawia się taka okazja? Cztery lata bez trofeum, to w Ajaksie się liczy. Teraz jednak dostajemy coraz więcej wiadomości, że ludzie są dumni z tego jak gramy. Widzimy, że drużyna rozwija się każdego dnia. Widzę to również w statystykach, które często są wyśmiewane. Statystyki to fakty. Tracimy mniej bramek, łatwiej dochodzimy do sytuacji i łatwiej wygrywamy. To namacalne i widoczne.”

Mimo tego wszystkiego, na Ajax w dalszym ciągu spada duża ilość krytyki. Ten Hag każdego dnia, po każdym meczu i po każdym wypowiedzianym słowie musi się obawiać, iż zaraz znajdzie się ktoś, kto zacznie go krytykować, wytykać mu błędy i sugerować, że nie zna się na niczym.

„Przewodzenie w tak dużym procesie kosztuje sporo energii, ale stres? Oczywiście też są takie momenty. Ajaksowi poświęca się pięć, sześć czy nawet siedem kolumn, gdzie każdy ma swoją opinię. Jeśli ktoś coś pisze lub mówi, akceptuję to jako informację, ale nie mam na to wpływu. Wpływ mam na to jak funkcjonuje moja drużyna, więc w to wkładam swoją energię.” – dodał Ten Hag, który można powiedzieć sporą część krytyki odziedziczył po Marcelu Keizerze.

„Czy krytycyzm poprzedniego trenera powinien być przenoszony na nowego? Każdego powinno się oceniać obiektywnie po tym, jaką pracę wykonuje. Krytyka często jest niesprawiedliwa, często nawet kuriozalna, ale nie ma się na to wpływu. Moją pracą jest wyciągnięcie z drużyny jak najwięcej i rozwój zawodników.”

Zdaniem Ten Haga, w Holandii wszystko jest utrudnione, a czasem postawione na głowie. Jedne rzeczy kłócą się z drugimi, a sprzeczność goni sprzeczność każdego dnia.

„Jedziemy po ludziach ostro, jednocześnie wychowując nasze dzieci w aksamitnych rękawiczkach. Czy nauczyciel ma jeszcze prawo do naprostowania dziecka w szkole? Jako społeczeństwo pozwoliliśmy na to. Dzieci dorastają, kończą w tej kulturze i po prostu nie są w stanie sobie z tym poradzić. Musimy sprawić, aby ludzie byli bardziej odporni, a tego w Holandii w zakresie szkolenia praktycznie nie ma.”

Mając rozległa wiedzę w wielu dziedzinach oraz mając swój plan, wszystko w Ajaksie wydaje się iść pod wodzą Ten Haga w odpowiednim kierunku.

„Dobra drużyna zna wiele aspektów futbolu. To drużyna, która dobrze czuje się mając piłkę. Jednym z głównych zadań jest sprawienie, aby każdy miał rolę, w której czuje się dobrze. Trzeba znaleźć styl gry, który wyciągnie z każdego co najlepsze. Trzeba upewnić się, że każdy gra swoją rolę, wspiera drugiego i w razie potrzeby maskuje jego słabsze punkty. Czy ja jestem trenerem defensywnym? Nonsens. Uwielbiam innowacje, dynamiczny futbol i umiejętność dostosowywania się drużyny.”

Photo: Anton-Ivanov/Shutterstock.com
Share:

Dodaj komentarz