Lasse Schöne jest bardzo zadowolony z pierwszej wygranej w nowym roku, która przypadła na Klasyk z Feyenoordem.

Amsterdamczycy rozegrali pierwszy mecz pod wodzą Erika ten Haga, który ma powody do radości, aczkolwiek zdaniem Duńczyka, nie pokazywał ich w szatni.

„Trener rozmawiał z nami przez chwilę. Był bardzo spokojny, a to dobre po pierwszym Klasyku. Nie wątpię w to, że jest szczęśliwy, ale był raczej małomówny.”

Dla doświadczonego Duńczyka, mecze z Feyenoordem są jak formalność. Lasse nie przegrał z tym rywalem juz w 10 kolejnych meczach.

„Pierwszy mecz w nowym roku pod nowym trenerem i myślę, że od razu zrobiliśmy świetną robotę. Byliśmy lepsi. Onana miał jedną klasową interwencję w bardzo ważnym momencie. Graliśmy jednak w pewien ustalony sposób, byliśmy w stanie na nich naciskać i wygrywać piłkę wysoko na boisku.” – dodał Duńczyk.

Gdyby nie niesamowity debiut Nico Taglifico, niewykluczone, że to Schöne byłby MVP tego meczu. Pomocnik pokazał się z dobrej strony w rozegraniu, a jego pojedynki ze znacznie wyższym rodakiem Jorgensenem były imponujące.

„Fakt, że nie jest się zbyt dużym nie oznacza, że nie można wygrywać pojedynków.”

W trakcie wczorajszego starcia kilka razy dochodziły do nerwowych sytuacji, również z udziałem weterana.

„Berghuis podbiegł do Veltmana i kazał mu wstawać, odepchnąłem go, a następnie podbiegł do mnie El Ahmadi. To prawda, że broni się swoich kolegów.”

Share:

Dodaj komentarz