Onana dogadany z Arsenalem

Zdaniem mediów Andre Onana jest już dogadany z Arsenalem w sprawie kontraktu.

Dziennikarz Nicolo Schira informuje, iż Kameruńczyk uzgodnił warunki kontraktu z Arsenalem.

Onana ma podpisać umowę do 2024 roku z opcją przedłużenia jej o kolejny sezon. Zdaniem Schiry transfer zależy już tylko od kwestii dogadania się obu klubów.

Dzisiaj CAS rozważa sprawę zawieszenia bramkarza. Jeśli zawieszenie zostanie skrócone, Ajax może liczyć na kwotę około 6-9 milionów. Jeśli CAS utrzyma karę, Joden zarobią około 2 milionów.

Zachowanie Onany wzbudza wiele kontrowersji wśród sympatyków Ajaksu. Onana z roli ulubieńca stał się wrogiem publicznym numer jeden. Kameruńczyk przez własny błąd i głupotę został zawieszony, czym osłabił Ajax w drugiej części sezonu. Klub nie porzucił jednak piłkarza i dalej wypłacał mu pensje oraz walczył o skrócenie kary. Onana odmówił jednak przedłużenia umowy na zasadach Ajaksu i podobno już od stycznia rozmawiał z Arsenalem o transferze.

Share:

6 Responses to the post:

  • mhekwei
    at 10:21

    A można by tak podać Andrzeja do sądu o działanie na niekorzyść pracodawcy? Gdyby jeszcze dostał w miąrę wysoki kontrakt w Londynie, to mógłby śmiało oddać połowę 🙂

  • Lesley
    at 10:32

    Tragedia, co ten chłop odwalił. Mocno się dziwię, że są ludzie, którzy jeszcze go bronią. Jest ich jakieś 10% ale jednak tacy są. Odwalił niezłą manianę, czym sprawił, że cały sezon stanął pod znakiem zapytania. Bogu dziękować za Steka, bo z Scherpenem byśmy skończyli strach się bać gdzie. Wypłatę sobie pobierał, klub cały czas go wspierał, walczył o to, aby skrócili zawieszenie, o to, aby mógł świętować sukces z kolegami. Co w zamian? Negocjacje z innym klubem, fochy z przedłużeniem umowy i odmowa świętowania z drużyną w obawie o konsekwencje. Teraz o konsekwencjach myśli?
    Straciliśmy przez niego kwotę rzędu 30 milionów euro i chociaż w klubie będą zaprzeczać, to nie ma co zaprzeczać. Straciliśmy przez niego wielki hajs.

    • mhekwei
      at 11:25

      Trochę to niestety pasuje do „Andrzejowania”, jakie czasami widywaliśmy na boisku: gra na czas, udawanie, że nie wie w czym problem itp. Wtedy było to zbieżne z naszym interesem, poza tym nie znaliśmy szerszego kontekstu. Odrobina boiskowego cwaniactwa okazała się niestety wierzchołkiem góry cynizmu tego człowieka.

      Decyzja o dyskwalifikacji to z kolei dramat głównie dla klubu. Dla piłkarza to katapulta do wolnego transferu, wszak niektórzy świadomie wybierają pół roku na trybunach z tego powodu. U Andrzeja jedynie kolejność była odwrotna – najpierw pojawił się środek, a później wyklarował się cel (swoją drogą analogiczna sytuacja do kontuzji Brobbeya: „skoro tak czy tak siedzę, to chociaż odejdę za darmo”). Może nawet szkoda, że nie dostał 4 lat zawieszenia, chociaż pewnie ten milion czy dwa też się w klubie przydadzą.

      A klub, no cóż, nie miał tak naprawdę wyjścia. Nałożenie na Onanę sankcji byłoby jednoznaczne z jego odejściem za darmo. Więc nawet jeśli miłosierdzie było z serca, to wyboru de facto nie było żadnego.

      Może to czas, aby kontuzja lub długotrwałe zawieszenie dawały klubom możliwość unilateralnego przedłużenia kontraktu. Niby masz grajka, opłacasz go, a on ma to gdzieś i szuka sobie nowego pracodawcy. Rynek pracownika, psia mać.

  • ekselo1989
    at 15:59

    Stawiał sobie pomnik w Amsterdamie i przejechał się po nim buldożerem na ostatniej prostej. Może mu się już nie podobać w Ajaksie i może być wściekły na cały świat za wpadkę z dopingiem, ale brak jakiejkolwiek wdzięczności wobec klubu, któremu zawdzięcza największe sukcesy w seniorskiej karierze, to już buractwo. Coraz większa sodówa strzela tym piłkarzom z roku na rok. Chyba już znak czasów.

  • Dodaj komentarz