O formie i przesadzonym potencjale

Szaleństwo dotyczące formy Ajaksu i potencjału klubu znowu się zaczyna. Częściowo słusznie, ale jednak nieco odlatujemy w kosmos…

Amsterdamczycy grają na chwilę obecną naprawdę bardzo dobry sezon i trudno się do czegoś przyczepić. Ekipa Ten Haga jest liderem ligi z dość znaczną przewagą, zagra w finale KNVB Beker, a w Lidze Europy jest już w ćwierćfinale, z szansami na grę w półfinale rozgrywek. To wszystko sprawia, że kibice znowu zaczynają szaleć, a sytuacja przypomina do złudzenia tą z sezonu 18/19, kiedy “cudem” udało nam się dojść do półfinału Ligi Mistrzów. Słowo cud nie jest tutaj bardzo przesadzone, bowiem w kolejnych sezonach nie udało nam się nawet wyjść z grupy…

Rok 2021 jest dla Ajaksu bardzo, bardzo dobry. Joden nie przegrali żadnego spotkania, a w tylko w dwóch stracili punkty. To jak ta drużyna podniosła się po okresie miernej gry z grudnia, kiedy to znowu odpadliśmy z Ligi Mistrzów, jest naprawdę niesamowite. Nie wiemy, co stało się z tą drużyną, jaką mentalną zmianę ona przeszła i co sprawiło, że forma wystrzeliła do góry, ale jest to naprawdę imponujące. Ogromną rolę odegrał w tym Erik ten Hag, który zdążył w okolicach grudnia zebrać od wszystkich (również od nas) wiele cierpkich słów dotyczących jego osoby, braku pomysłów i chyba wypalenia Ajaksem. Menadżer podjął kilka decyzji, które wpłynęły na to, że obecny Ajax jest tym, czym jest – drużyną, którą nieprawdopodobnie trudno jest pokonać. Ten Hag nie bał się odstawić Schuursa i postawić na Timbera, który nie miał kompletnie żadnego doświadczenia i dla wielu był ogromnym znakiem zapytania. Często w akademiach Ajaksu przewijają się nazwiska, które zatrzymują się w głowach kibiców: Unuvar, Brobbey, Hansen, ale akurat Timber był stosunkowo anonimowy i żaden “przeciętny” kibic nie znał go zbyt dobrze. Erik stworzył przyszłego reprezentanta Holandii i nie ma co do tego wątpliwości. Potencjał Timbera wystrzelił i w tym momencie jest on bez wątpienia podstawowym graczem Ajaksu. Podobna sytuacja ma miejsce z Renschem i tutaj również słowa pochwały należą się Ten Hagowi, który wbrew opiniom nie kierował się “kolesiostwem” i nie bał się odstawić od składu swojego znajomego z Utrechtu, na którego w dodatku wydano 5 milionów euro. Ten Hag zrezygnował też z pomysłu gry Labyadem, co naturalnie wywołane zostało znacznie lepszą sytuacją kadrową, ale i tak należy o tym wspomnieć. Kolejnym diamentem w sukcesach Ten Haga jest z całą pewnością Edson Alvarez. Wszyscy bez wyjątku pakowaliśmy już Meksykanina do domu i oddalibyśmy go gdziekolwiek i za jakąkolwiek cenę, byle tylko się go pozbyć. Erik od samego początku twierdził, że widzi w Alvarezie potencjał i co najlepsze, widzi go w pomocy. Wydawało się to pomysłem niesamowicie absurdalnym, ale okazało się, że Erik ten Hag jest jednak mądrzejszy od nas wszystkich. Alvarez jest w tym momencie jedną z kluczowym postaci Ajaksu. Edson nie będzie nowym Iniestą, jego rola jest zupełnie inna, ale okazało się, że takiego człowieka Joden właśnie potrzebują. 

Od początku roku Amsterdamczycy narodzili się na nowo pod względem mentalnym i to w tym klubie jest zupełną nowością. Na przestrzeni lat było w Amsterdamie wiele sytuacji, które mentalnie niszczyły zespół. Były to sytuacje błahe, a były to sytuacje poważne, jak incydent z Nourim. Po każdej takiej sytuacji najbliższe mecze, miesiące czy sezon można było uznać za stracone. Tym razem jest inaczej i można odnieść wrażenie, że siły mentalnej tej drużyny nie jest w stanie złamać nic. Perypetie z niezgłoszeniem Hallera do Ligi Europy, roczne zawieszenie Onany zupełnie nie wpłynęły na ten zespół. Z jednej strony mogą się one wydawać bzdurami, ale na pewno nimi nie są. Z jednej strony klub popisał się dużym brakiem profesjonalizmu, bo zapomniał o człowieku, na którego wydał ponad 20 milionów euro. Ten sam los mógł i być może dalej może spotkać każdego z piłkarzy. Onana był dla Ajaksu nie tylko niepodważalnym numerem jeden, ale też dobrym duchem drużyny i z pewnością przyjacielem dla wielu piłkarzy. Nagle Kameruńczyk zniknął i trzeba było budować rzeczywistość bez niego. Nie tylko w sferze przyjacielskiej, ale też piłkarskiej, bo przecież Andre był dla Ajaksu bardzo istotnym elementem w grze, mimo tego, że jest bramkarzem. Wszystkie te sytuacje przeszły jakby bez echa i można odnieść wrażenie, że jeszcze bardziej wzmocniły zespół. To naprawdę imponujące zważywszy na historię i na to, że akurat mentalności to ta drużyna i ten klub nie miał przez wiele lat. 

Żeby jednak nie było za słodko, trzeba wspomnieć o jednej “czarnej” stronie formy jaką prezentują Joden. Fani Ajaksu są bardzo specyficzną grupą, która popada z jednej skrajności w drugą bardzo szybko. Kiedy coś nie idzie, zwalniamy trenerów, dyrektorów i wymieniamy trzy czwarte składu. Kiedy zaś jest dobrze, okazuje się, że jesteśmy najlepszą drużyną świata i wszyscy powinni oddawać nam punkty jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Przechodząc jednak do rzeczy. Ajax rzeczywiście gra w lidze bardzo dobry sezon i naprawdę jesteśmy pod wrażeniem tego, co obecnie robimy, o czym już wyżej wspomniano. Mistrzostwo jest blisko, ale przypomnijmy, że jeszcze go nie wygraliśmy i żeby to zrobić, będzie trzeba na boisku wylać sporo potu i wygrać kilka spotkań. 26 marca Joden mają 11 lub 14 punktów przewagi w najbardziej optymistycznym scenariuszu. To bardzo dużo, ale czy ktoś sprawdził, kiedy taka sytuacja ostatnio miała miejsce? Według naszych szacunków uwaga w roku…2004! Ostatni raz Ajax dominował w tej lidze tak bardzo 17 lat (!) temu. Nawet w niesamowitym sezonie 18/19 na tym etapie rozgrywek mieliśmy pięć punktów straty do liderującego PSV. Co działo się zaś przed sezonem 18/19, bo o tym wiele osób chyba również zapomina? Otóż ostatni raz Joden byli mistrzami tej “żenującej” ligi w sezonie 2013/14. To oznacza, że przez długie lata nie potrafiliśmy wygrać tej ligi, którą tak wielu dyskryminuje i z której tak bardzo się śmieje. Być może “oficjalnie” będziemy za miesiąc mistrzami Holandii po raz trzeci z rzędu, ale każdy uczciwy kibic przyzna, że w ubiegłym sezonie uratowała nas pandemia koronawirusa. Ajax grał żenująco i nie zostałby mistrzem kraju, gdyby ligę trzeba było dokończyć. Po serii dobrych meczów znowu zaczęły pojawiać się głosy o stworzeniu BeneLigi, bo przecież Ajax jest w Eredivisie tak potężny, bo przecież mecze z ADO nie mają sensu, bo są sparingami. Tego typu stwierdzenia są doprawdy zabawne i pomyśleć można by było, że w ostatnich 10 latach ligę wygraliśmy 9 razy, w tym 8 kończąc ją w połowie marca. Ajax nie stał się żadnym hegemonem. Mamy bardzo dobry okres, ale to szybko może się zmienić. W dodatku czy ktoś chce dokonywać reform w Bundeslidze, gdzie Bayern rządzi od lat, w Serie A, gdzie króluje (królował) tyle lat Juventus? Czy chciano robić to we Francji, gdzie Lyon wygrywał ligę bodajże 7 lub 8 lat z rzędu? Nie wydaje nam się. Z tego miejsca nie wyrażamy “sprzeciwu” przeciwko Benelidze. Być może byłoby to ciekawe rozwiązanie, z którego wiele można byłoby zyskać. Po prostu chcielibyśmy sprowadzić na ziemię tych, którzy znowu odlecieli w kosmos, tak jak miało to miejsce po sezonie 18/19, gdzie wielu widziało nas regularnie w półfinale LM i sugerowało, że możemy mieć każdego piłkarza, jeśli tylko chcemy.

Jak się okazało w kolejnych latach nie weszliśmy na stałe do europejskiej czołówki. W dwóch kolejnych sezonach nie zdołaliśmy nawet wyjść z grupy, a z Ligi Europy eliminowało nas potężne Getafe. Jaki będzie ten sezon? Trudno powiedzieć, prawdopodobnie o wiele lepszy, ale to jednak “tylko” Liga Europy, która nie wzbudza ogromnych emocji i nie jest nawet w połowie tak prestiżowa jak Liga Mistrzów. Mimo, że to dopiero początek już bolą nas oczy, kiedy czytamy o tym, że mecze z ADO czy Venlo nie mają sensu, bo są sparingami i w ogóle nie powinno do nich dochodzić. Bayern wygrywający 4:0 ze Stuttgartem grając w 10 jest na miejscu, ale Ajax wygrywający 5:0 ze prawdopodobnym spadkowiczem to już zabójstwo dla futbolu. Najzabawniejsza w tym wszystkim jest ta skrajność, bowiem w sezonie 19/20 wiele osób wróciło na ziemię przyznając, że poprzedni sezon był wyjątkowy, nieco szczęśliwy, ale nasza pozycja zasadniczo się nie zmieniła. Oczywiście była w tym prawda i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ponowna zmiana bieguna w tej kampanii.

Ajax był, jest i pozostanie wielką niewiadomą. Przypomnijmy, że po tym sezonie ponownie możemy stracić połowę składu, w tym również menadżera. Oznaczać to będzie budowę WSZYSTKIEGO od samego początku. Takie “eksperymenty” raczej nie kończyły się dla nas najlepiej w ostatnich latach, kiedy drużynę przejmował właśnie Ten Hag, Keizer czy nawet Bosz. Może i osiągnęliśmy finał Ligi Europy, ale co z tego, skoro niczego nie wygraliśmy, nawet tej żenującej, amatorskiej ligi. Nie byłoby ogromną niespodzianką to, jeśli kolejny sezon byłby dla nas tym przejściowym, kiedy będziemy musieli budować wszystko od zera i kiedy o sukcesach będzie można tylko pomarzyć. 

Share:

16 Responses to the post:

  • tomek0906
    at 09:06

    Zgadzam się jak najbardziej. Wydaje mi sie jednak odnośnie ewentualnej Beneligi, że poziom sportowy nie jest główną motywacją takiego pomysłu- słusznie przywołujecie bayern czy juve w swoich ligach, poza liga angielska nie ma chyba ligi bez „ogórków”. Problemem jest kasa i prawa telewizyjne, nie dojeżdża zupełnie ere do innych lig, a i z czasem będzie coraz większą przepaść finansowa. Sam nie jestem przekonany, co do powstania tego, ale rozumiem zamiar I chęć próby dobicia do bogatszych/bardziej atrakcyjnych lig

  • mhekwei
    at 10:06

    Fajny tekst, jest o czym podyskutować.

    Najpierw z pokorą: ja Ten Haga widziałem poza klubem już rok temu i, z małą remisją, ten sentyment trzymał mnie aż do początku tego roku. Obecny obraz drużyny napawa mnie radosnym wstydem na myśl o wygłaszanych wcześniej osądach. Ten Hag przy tym pokazał, że nie jest trenerem jednego pomysłu, a może po prostu przekroczył tę granicę na naszych oczach. Tak czy siak, teraz byłbym mocno niepocieszony na wieść, że Erik odchodzi.

    Co do ligi to jednak jestem zwolennikiem zmian. Akurat Hagę to bym widział w górnej dywizji, bo to duże miasto, niezły stadion i jakiś tam potencjał. Ale już takie Venlo to inna bajka. W meczach z nimi Ajax nie ma absolutnie nic do wygrania, nieważne czy mecz się zakończy 13:0 czy 0:0 – dysproporcja pomiędzy klubami jest ogromna i dla jednych to mecz sezonu, a dla drugich przykra konieczność potwierdzenia pewnych faktów. Owszem, potwierdzać też trzeba umieć, ale niech to będą okazjonalne wyjątki, a nie 1/4 spotkań w sezonie. Nota bene, Ajax zaczął lepiej grać kiedy terminarz się zagęścił i zrobiło się więcej meczów z ciekawymi rywalami – może to zbieg okoliczności, może efekt Promesa, ale fajniej jest oglądać takie mecze i pewnie fajniej jest je grać.

    Kończąc wątek reformatorski – Szwajcaria do niedawna była zdominowana przez silny w Europie FC Basel (7 czy 8 mistrzostw z rzędu), ale klub zbytnio wystawał ponad ligową przeciętność i ostatecznie się w nią wtopił. Dzisiaj mistrz Szwajcarii, choć inny, pociesza się, że pokazał lepszą twarz w rewanżu u siebie, przegrywając dwumecz z Ajaxem 0:5. Także ja jestem fanem zmian i mam nadzieję, że zreformowana liga wyniesie też na wyższy poziom takie Heerenveen, Vitesse, Utrecht czy Twente – kluby, które mają zaplecze, aby trochę urosnąć i ubarwić ligę.

    • Lesley
      at 10:30

      Pewnie, trudno się nie zgodzić z drugą częścią, ale tak samo jak w przypadku kolegi Tomka – my tutaj nie dążymy do tego, aby ligi nie zmieniać, czy wyraźamy sprzeciw przeciwko tej Benelidze. Nie mamy co do tego zdania na ten moment, które warto byłoby wyrażać.
      Jedyne co można powiedzieć to, że jeśli jedynym motywatorem do tej Beneligi jest rzekoma dominacja i potęga Ajaksu w Eredivisie to jest to zabawne. Odpukać, ale po ewentualnej rewolucji w lecie w przyszłym sezonie znowu będą się zdarzać wpadki z PEC, Utrechtem, przegrane z Twente – i nie będzie to brak motywacji i wówczas znowu biegun się zmieni.

      • tomek0906
        at 10:45

        A no właśnie, co myślicie O naszej corocznej rewolucji z klubu po zakończeniu sezonu? Odejście Nico- każdy już chyba się oswoił z tym tematem I myślał, że nastąpi to wcześniej. Onana- tu z wiadomych przyczyn ciężko przewidzieć. Priorytetem wydaje się zatrzymanie Ryana, reszte poza może jeszcze Martinezem powinnismy zatrzymać. Jakoś z założenia wydaje się „spokojne” te okienko. Oczywiście może zwariować ktoś z odkryć tego sezonu i chciec odejść po kilku dobrych meczach, ale liczę że to nie nastąpi

        • Lesley
          at 11:51

          Jak słusznie powiedziałeś tego się nie da przewidzieć.
          Onana – ogromny znak zapytania, co dalej z tym chłopem
          Rensch, Timber, Gravenberch – to są młodzi ludzie, częściowo zarządzani przez sępy. Nigdy nie postawiłbym żadnych pieniędzy na to, że nagle któremuś nie odbije i nie zechce podbijać świata jak Dest – oferty przyjdą na pewno.
          Martinez, Alvarez – kolejne znaki zapytania. Obaj zyskali skład i jeśli nic się nie zmieni to nie powinni myśleć o odejściu. Jeśli jednak coś się zmieni w tym aspekcie i przypomną sobie tą część sezonu, kiedy w ogóle nie grali, nie byłbym ich pewien.
          Antony – trochę jak z pierwszą trójką, ale to też może być kwestia ogromnej oferty, której nie odrzucimy.
          Blind, Klaassen – raczej zostaną. Blind przedłużył, Klaassen mininum rok jeszcze
          Neres, Nico – raczej out.
          Tadić – zostanie
          Haller – też zostanie, raczej….:D
          Jak to w Ajaksie. Może być tak, że zostanie nam tu mega dobra ekipa, ale może być tak, że odejdzie i 6.

  • ekselo1989
    at 13:32

    W porządku artykuł, obiektywny i analityczny. Co do wpadania ze skrajności w skrajność, to nie tylko przypadłość fanów Ajaksu. Każdy kibic chciałby, żeby jego drużyna grała efektownie i goliła przeciwników po 5-0 z meczu na mecz, ale jaki sens miałby wtedy futbol? Piłkarski fan będzie zawsze najmądrzejszym trenerem, ale dopiero po końcowym gwizdku. Do końca istnienia dyscypliny się to pewnie nie zmieni. Jaki będzie kształt drużyny w przyszłym sezonie? Bóg jeden wie… Od 25 lat co drugi sympatyk Ajaksu zadaje sobie to pytanie z sezonu na sezon. W tej chwili liczy się wygranie dubletu. Beneliga to już temat na dłuższe posiedzenie. Jest w tym pomyśle sporo wad i zalet.

  • youngmoney3755
    at 16:35

    Tak, mecze z Ado są sparingami i nie chodzi o to czy w lidze dominujemy czy nie. To, że nie wygrywamy w lidze seryjnie mistrzostwa nie czyni jej mocnej bo w najlepszych przypadkach rywalizujemy z 2 zespołami. po co takie mecze gdzie z góry jest znany wynik. Potem własnie odpadamy z takim Getafe bo co drugi tydzien gramy te „strasznie” wymagające mecze , nie ma w tym ani widowiska ani prestiżu. Dla mnie BeneLiga to najlepsza opcja bo po prostu chciałbym oglądać dobre mecze.

  • giba0707
    at 20:28

    Jeśli chodzi o beneligę to jak dla mnie argumentem za jest pewnie większa kasa z praw telewizyjnych więcej meczów na wyższym poziomie a co za tym idzie zmniejszenie przepaści między eredivisie a ligami poważnymi no i może w ten sposób zachęcenie lepszych grajków do przyjścia, ale z 2 strony nie uważam żeby tworzyć beneligę dlatego bo Ajax jest za dobry na ligę bo słusznie zauważyliście że Bayern Juve też dominowały i w Anglii City wygrywało z wielką przewagą tak jak Liverpool tez w zeszłym sezonie, troszkę nie zgodzę się że awans do półfinału Cl 2018/2019 był „cudem” z grupy wyszliśmy bez problemu i byliśmy wyrażnie lepsi od Realu i Juve a każdy wie co było w 1/2 i chodzi mi stricte o ten sezon , bo 2 następne to już inna historia, tak samo moim zdaniem nazywanie ligi europy w naszym przypadku „tylko” też uważam za lekko przesadzone bo tak naprawdę Ajax 3 lata temu był w finale a poprzednie lata to była totalna klapa która kończyła się odpadnięciem z LM a potem max 2 mecze w LE i do domu ewentualnie brak awansu w ogóle do pucharów, dla mnie to fajnie rozgrywki które dobrze byłoby wygrać i jest na to szansa, natomiast odlatywanie w kosmos po sezonie 18/19 to chyba udzieliło się wszystkim zarówno nam kibicom dziennikarzom komentatorom nagle Ajax po 1 sezonie stał się Top drużyną, w meczu z Valencią Chelsea w grupie stawiano nas za faworytów pewnie to też był efekt 2 wygranych na początku po 3:0 a potem rozczarowanie z Chelsea u siebie i przekręcenie nas na wyjezdzie przez włoskiego sędziego więc gdyby temu się tak przyjrzeć mogliśmy wtedy z grupy wyjść. I jeszcze krótko o Eriku też posypuje głowę popiołem bo chciałem jego zwolnienia ale fajnie to poukładał i wreszcie jak dla mnie taki Alvarez Martinez dostali większe zaufanie może np z Marinem byłoby podobnie;) a na koniec mam nadzieję na potrójną koronę i że jednak Neres i Nico zostaną:)

  • Galo
    at 20:54

    Moim zdaniem to gdzie jesteśmy teraz i gdzie będziemy w następnym sezonie zależy w dużej mierze od lata, czyli kogo sprzedamy a kogo kupimy. Ten wyjściowy skład, który mamy teraz ma jakość, formę i wierzy w to, że może wygrywać. Jeśli sprzedadzą 2-3 graczy podstawowych to układanka może już trenerowi tak nie pyknąć i znowu będzie Tadić sam musiał wszystko ciągnąć. Po tak udanym sezonie z 1/2 LM co się stało? Odszedł de Jong, de Light i nie wyszliśmy z grupy bo zastępców na ich poziomie nie było.
    Benelidze jestem przeciwny. Robią to tylko dla trochę większej kasy z TV. Przecież liga belgijska jest słabsza niż Ere więc jak ma się niby prestiż meczy podnieść ? Tam jest Club Brugge, Anderlecht i nic więcej. Co za różnica czy wygramy 5-0 z ADO czy Mechelen? Dla mnie żadna, prestiż taki sam więc po co? Myślicie że Haller przyszedł do Ajaxu na wieść o super meczach z Brugią czy Anderlechtem? Isco też już pewnie nie może się ich doczekać, niech Ovi dzwoni 😉

  • youngmoney3755
    at 21:12

    Pewnie, że taka liga z miejsca nie stała by się super mocna ale w perspektywie kilku lat mogło by to inaczej wyglądać. Większa kasa z praw, być może więcej miejsc w LM, kluby stawały by się coraz bogatsze, pojawiali by się lepsi piłkarze. Musi się coś zmienić bo ere od lat stoi w miejscu i widać to w pucharach.

    • Galo
      at 22:09

      Wybacz kolego ale ja w ten projekt nie wierzę, Choć nie zakładam, że na pewno mam rację. Na pewno Beneliga miała by wyższy status niż samo eredivisie ale w mojej opinii to nie był by istotny wzrost. Wzrost finansowy wg. mnie niewielki a tak jak pisałem nie wierzę, że nagle zaczną spływać do tej ligi najlepsi piłkarze. Chyba, że miałeś na myśli perspektywę 10-15 lat to może wtedy.
      Moim zdaniem Ajaxowi nie powinno zależeć na budowaniu silnej ligi bo po pierwsze nie zbudują takiej na poziomie choćby niemiec. Po drugie taka beneliga nie dostanie dużej liczby miejsc w LM skoro punkty zbiera tylko Ajax a reszta biadoli „jacy to oni są biedni” a jak przyjdzie do sprzedaży graczy to zamiast Ajaxowi wolą pogonić grajka za granicę dla zasady. To jak takim zachowaniem chce się poziom ligi budować i po co Ajax ma pracować (zbierać punkty) na takie „samolubne i zawistne” zespoły?
      Ajax powinien dbać o siebie a wg mnie najlepsza do tego jest coroczna gra w LM i utrzymywanie takiego poziomu drużyny, żeby z tej grupy wychodzić. Pieniądze i prestiż zapewnia na ten moment tylko LM i żadna Beneliga tego nie zmieni. A to żę „odstajemy poziomem” od reszty to co z tego? Niech oni się tym martwią żeby dwu cyfrówek nie dostawać. Ja cieszę się z tego jak ten zespół gra w tej chwili bo taki Ajax mi daje satysfakcję a kilka ładnych lat już z tym klubem jestem i różnie to bywało. ( potrafili w ostatniej kolejce mistrzostwo przegrać z Willem II )

  • youngmoney3755
    at 22:19

    to chyba de graafschap było:) Jasne, każdy ma swój punkt widzenia, ja jednak chciałbym zobaczyć jakąś zmiane i jestem ciekawy jak by taka liga wyglądała ale jak będzie czas pokaże.

  • ekselo1989
    at 23:16

    Niestety, ale w dzisiejszych czasach piłka nożna jest przede wszystkim potężną machiną biznesową. Beneliga pewnie prędzej czy później i tak powstanie. UEFA lada moment klepnie nowy format Ligi Mistrzów, od przyszłego sezonu startuje Conference League, Klubowe Mistrzostwa Świata mają się rozszerzyć, powiększana jest liczba drużyn na wielkich imprezach (Mundial i EURO), Superliga wisi w powietrzu. FIFA, UEFA i większość federacji myśli głównie o zbijaniu kabony. Tradycja i prestiż nie mają szans z banknotem.

  • mhekwei
    at 23:47

    Ten zastój Eredivisie chyba nieprzypadkowo pokrywa się w czasie z dość kontrowersyjnym kontraktem telewizyjnym. Temat jest zawiły, bo niby jest jakaś spółka, w której udziały mają kluby, ale 51% i tak należy zdaje się do Disneya, a kluby dostają 80 baniek rocznie w zamian za wyłączność do praw telewizyjnych. Deal klepnięty na lata 2012-2025 – czyli całe wieki – i poza tymi 80 melonami kluby chyba nic z tego nie mają. Także Eredivisie jedzie na oparach, a zachód odjeżdża. A kiedy już nastanie 2025 pewnie i tak nikt nie wyłoży wielkiej kasy i trzeba będzie stopniowo skracać dystans, co pewnie potrwa z 47 lat. Może i stąd większa przychylność dla BeNeLeague – że jak nie ewolucja, to rewolucja.

  • Dodaj komentarz