Ajax Amsterdam awansował do półfinału Ligi Europy! Podopieczni Petera Bosza nie zagrali dobrego spotkania i w dramatycznych okolicznościach dopiero w dogrywce wyszarpali awans. Piękna historia!

Obawialiśmy się początku spotkania i bardzo słusznie, gdyż pierwsze minuty gry należały do piłkarzy Schalke 04. Już w pierwszej minucie po podaniu Kolasinaca nieznacznie pomylił się Goretzka. Kilka chwil później Meyer trafił w słupek. Podopieczni Bosza nie wyglądali na odpowiednio skoncentrowanych, często tracili piłkę. W 13. minucie niezłe uderzenie z rzutu wolnego oddał Hakim Ziyech, ale nie zaskoczył bramkarza.

Z upływem minut obudzili się Amsterdamczycy. Wrócił pożądany pressing, walka i koncentracja. Wszelkie próby gospodarzy były przerywane już w zarodku, w związku z czym pod bramką Onany mieliśmy spokój. Ajax kontrolował przebieg spotkania, ale nie mógł stworzyć sobie dobrej okazji do zdobycia gola. Niepewnie na skrzydle prezentował się Younes, który nie wdawał się w charakterystyczne dla siebie dryblingi. Najlepszą okazję miał Viergever. Po zamieszaniu w polu karnym Holender zdecydował się na strzał przewrotką, ale uderzył zbyt lekko. Do przerwy bez bramek.

Niesamowite rzeczy zaczęły dziać się jednak w drugiej części spotkania. Niestety Amsterdamczykom nie udało się zachować spokoju i naturalnie czystego konta. Dramat rozpoczął się w 53. minucie meczu. Gospodarze wyprowadzili skuteczną kontrę, Onanę pokonał Goretzka. To natomiast fatalnie wpłynęło na przyjezdnych, którzy nie zdążyli się otrząsnąć a już było 2-0. Trzy minuty później dośrodkowanie Kolasinaca na gola zamienił Burgstaller. Pierwsza reakcja Bosza - Dolberg za Kluiverta.

Ajax niestety nie potrafił odpowiedzieć na akcje Schalke, które przejmowało coraz większą inicjatywę. Dramat Joden powiększył się jeszcze bardziej w 80. minucie, gdy za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę z boiska wyleciał Veltman. Trener Ajaksu musiał wprowadzić Tete za Traore. Do zakończenia regulaminowego czasu gry nie padły już bramki i czekała nas dogrywka.

Dodatkowe 30 minut gry i grający w dziesiątkę Ajax. Ekipa Petera Bosza musiała ustawić się defensywnie i liczyć na próby kontrataków. Tak też było, Schalke natomiast zaskakująco spokojnie czekało na błędy przeciwnika. Doczekało się cztery minuty przed przerwą. Ponownie dośrodkowanie Kolasinaca, fatalną postawę Viergevera wykorzystał Caligiuri i było już 3-0.

Koniec marzeń o półfinale? Tak mogli już myśleć niemal wszyscy sympatycy Ajaksu. Potrzebowaliśmy cudu. Cudu, który nadszedł! W 111. minucie gry Nick Viergever w niezwykle dziwny sposób wpakował piłkę do bramki! Obrońca Ajaksu został dosłownie nabity przez rywala. Schalke rzuciło wszystko i ruszyło całym zespołem do ataku. Wykorzystał to Ajax w ostatniej akcji meczu. Futbolówkę otrzymał Younes i pokonał Fahrmanna. Ajax gra dalej a my wszyscy po tym meczu czujemy się o 10 lat starsi.

Schalke 04 Gelsenkirchen - Ajax Amsterdam 3:2 (0:0, 2:0)

53. Goretzka, 56. Burgstaller, 101. Caligiuri - 111. Viergever, 120. Younes

Schalke 04: Fährmann; Riether (112. Avdijaj), Höwedes, Nastasic, Kolasinac; Stambouli (53. Huntelaar), Bentaleb; Caligiuri, Goretzka (84. Geis), Meyer; Burgstaller.

Ajax: Onana; Veltman, Sánchez, De Ligt, Viergever; Schöne (74. Van de Beek), Klaassen, Ziyech; Kluivert (61. Dolberg), Traoré (82. Tete), Younes.

Źródło: własne