Kolejny festiwal nieskuteczności zaprezentowali fanom gracze Ajaksu. Mimo zwycięstw 4:1, Joden zmarnowali ogrom fantastycznych sytuacji. Druga połowa daje nadzieje na to, że będzie lepiej, ale z takimi osądami trzeba poczekać.

Już w trzeciej minucie spotkania Ajax był bliski objęcia prowadzenia. De Ligt walczył zawzięcie w polu karnym z rywalem, był chyba faulowany, ale sędzia nie wskazał na jedenastkę. Defensor Heerenveen interweniował jednak tak, że piłka skończyła na słupku bramki. Goście ruszyli do ataku i solidnie odpowiedzieli Ajaksowi. Dośrodkowanie nieco zaskoczyło Onanę, który dał się wyprzedzić napastnikowi, ale wszystko skończyło się szczęśliwie, bo obok bramki. Spotkanie rozpoczęło się jednak naprawdę ciekawie, co dawało nadzieje na dobry mecz. W 6 minucie Tagliafico dośrodkował na krótki słupek, gdzie znalazł się Huntelaar. Obrońcy wyszli jednak z tego obronną ręką i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Dwie minuty później znowu w roli głównej wystąpił Huntelaar. 34-latek zabrał się z piłką po dograniu Neresa, ale ostry kąt uniemożliwił mu zdobycie bramki. Już od pierwszych minut widać jednak było jak ważną rolę pełni w Amsterdamie doświadczony napastnik.

W 18 minucie gospodarze mieli możliwość otwarcia wyniku. Kluivert zakręcił niemiłosiernie Dumfriesem, dograł w pole karne, ale Huntelaar przeniósł piłkę nad poprzeczką. Klaas-Jan miał swoją okazję minutę później, dobrze znalazł się w polu karnym, ograł rywala, ale Hansen zdołał sparować jego strzał. W 32 minucie Ajax w końcu objął upragnione prowadzenie. Do przodu powędrował De Ligt i jak na kapitana dał sygnał do ataku. Młody defensor z wielkim spokojem pokonał bramkarza. Radość trwała jednak kilkadziesiąt sekund później, bo Heerenveen wyrównało już w kolejnej akcji. Z dystansu doskonale przymierzył Odegaard i Onana musiał ponownie wyjmować piłkę z siatki nie mając za dużo do powiedzenia. Stracony gol chyba podciął skrzydła drużynie Ajaksu, która nie potrafiła do końca pierwszej połowy stworzyć faktycznego zagrożenia pod bramką gości. Do przerwy rozczarowujący remis.

Druga połowa rozpoczęła się od natychmiastowej szansy Ajaksu. Neres zagrał do Huntelaara, który świetnie z pierwszej piłki uwolnił Van de Beeka. Młody pomocnik strzelił jednak obok bramki i dalej na tablicy wyników mieliśmy remis. Minutę później Huntelaar miał stuprocentową okazję na gola i powinien dać prowadzenie. Dobrze zachował się Neres, który zagrał w pole karne, gdzie Hunter dobrze poradził sobie z obrońcą, ale potem w tylko sobie znany sposób uderzył nad poprzeczką. W 50 minucie Hunter miał kolejną nieprawdopodobną sytuację, ale znowu zawiódł. 34-latek otrzymał dośrodkowanie, spokojnie znalazł się w polu karnym,, ale huknął piekielnie mocno w poprzeczkę zamiast spokojnie umieścić piłkę w siatce pytając wcześniej bramkarza, w który róg chce otrzymać uderzenie.W 52 minucie dobrze uderzał Van de Beek. Skuteczny w tym sezonie pomocnik znalazł się przed bramką, ale jego uderzenie głową odbił świetnie Hansen. Ajax dominował, grał agresywnie i stwarzał sobie kolejne sytuacje. Postawa zgoła odmienna od tego co działo się w pierwszej części spotkania. W przerwie zawodnicy musieli otrzymać kilka gorzkich słów od Ten Haga.

W 58 minucie starania, próby i okazje w końcu przyniosły efekt. Ziyech podszedł do kolejnego rzutu wolnego i wykonał go standardowo dla siebie trafiając w mur. Piłkę uderzył jeszcze Schone, ta trafiła w poprzeczkę, z kilku metrów dobijał jeszcze Wober, aż piłka trafiła na nogę Tagliafico. Argentyńczyk uderzył, a piłka odbijając się jeszcze od słupka trafiła w końcu do siatki. Stłamszone Heerenveen w drugiej połowie ruszyło dopiero w 68 minucie. Rezerwowy Zenneli zszedł do środka, ale jego uderzenie pewnie złapał Onana. Na dwadzieścia minut przed końcem powinno być już 3:1, ale w jakiś nieprawdopodobny sposób piłka do siatki nie wpadła. Ajax wyszedł z kontrą trzech na jednego. Neres zagrał do Kluiverta, ten do Ziyecha, a Marokańczyk chyba bał się wykończyć akcję i postanowił jeszcze dograć piłkę do Neresa. Do Brazylijczyka zdołali dopaść obrońcy i skończyło się kolejną zmarnowaną szansą. W 80 minucie na boisku pojawił się Veltman i nie byłoby w tym nic godnego odnotowania gdyby nie fakt, że nominalny kapitan Ajaksu został wygwizdany przez Arenę. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Ajax ustalił wynik meczu. Ziyech bardzo inteligentnie znalazł w polu karnym Van de Beeka, a Donny ze stoickim spokojem trafił po raz 10 w tym sezonie. W doliczonym czasie gry Neres wykorzystał wielbłąd obrońcy Heerenveen i niemalże wszedł z piłkę do pustej bramki.

Ajax Amsterdam 4:1 SC Heerenveen

Zostaw komentarz