Liverpool vs Ajax – oceny

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi ocenami piłkarzy Ajaksu za mecz z Liverpoolem.

Liverpool FC 1:0 Ajax Amsterdam 

OCENY:

Andre Onana 5.5/10

Mimo naszego uwielbienia dla Kameruńczyka i jego niepodważalnej roli w tym klubie, na takie błędy nie ma miejsca. Chyba nikt nie wie, na czele z nim samym, jak można było zachować się tak kuriozalnie. Na to naprawdę nie ma wytłumaczenia i niezła postawa w całym meczu schodzi na bok przy takim kiksie.

Noussair Mazraoui 8/10

Najlepsza postać Ajaksu w tym meczu. Dobry w obronie i jak na naszą grę w ofensywie bardzo dobry. Oddał chyba dwa najgroźniejsze strzały w tym meczu i jako defensor był niemal jedynym zagrożeniem dla bramki Liverpoolu.

Daley Blind 5.5/10

Bardzo słaby był w tym meczu Blind. Ilość podań, którymi rzucał kolegów na miny, piłka nie dochodziła do kolegi w prostej sytuacji lub kopał prosto w rywali, była nie do zliczenia. Daleko od tego, czego się od niego oczekuje.

Perr Schuurs 6.5/10

Miał dwa-trzy bardzo słabe zachowania, w tym to jedno kuriozalne w drugiej połowie. Poza tym grał jednak solidnie i przerwał wiele potencjalnie niebezpiecznych sytuacji Liverpoolu. Bardzo mieszane uczucia, co do jego występu.

Nicolas Tagliafico 6/10

Słaby mecz w wykonaniu Nicolasa Tagliafico. Kompletnie niewidoczny z przodu, nie dawał niczego dobrego i jego współpraca z partnerami z ofensywy nie wyglądała dobrze. Przyzwyczajeni jesteśmy do czegoś innego.

Davy Klaassen 6.5/10

Szukał swoich okazji, był aktywny przy dośrodkowaniach i dobrze wchodził w pole karne. Brakowało jednak wykończenia, celności i nieco szczęścia. W rozegraniu zdarzyło mu się kilka razy zagrać źle i otwierać rywalom okazje do zdobycia gola. Stać go na więcej.

Edson Alvarez 6.5/10

Bądźmy szczerzy. Alvarez zagrał niezłe zawody i ze swojej roli wywiązywał się dobrze. Inną sprawą jest, że w ataku jest kompletnie bezużyteczny i jego osoba ujmuje nam w ofensywie bardzo wiele. Gdybyśmy chcieli grać całkowicie na remis i gdybyśmy ten cel osiągnęli można byłoby się cieszyć z dobrej gry Alvareza. Ostatecznie jednak przegraliśmy.

Ryan Gravenberch 7.5/10

Kolejne niezłe zawody Ryana, który rośnie z meczu na mecz i naprawdę zaczyna przypominać piłkarza o potencjalne tak dużym, jaki rzekomo ma i który wszyscy widzą. Ładnie prowadzi piłkę, nie boi się pójść do przodu. Brakowało kreowania lepszych sytuacji, ale nie mamy wielkich pretensji.

David Neres 5.5/10

Liczyliśmy, że Neres wracający do swojej formy będzie woził rezerwowego obrońcę Liverpoolu aż miło. Niestety nic dobrego Brazylijczyk w tym meczu nie pokazał i nie ma za co go chwalić. Szkoda.

Dusan Tadić 5.5/10

Zazwyczaj mocno Serba chwalimy, bo jest za co. Tym razem jednak był cieniem piłkarza i człapał gdzieś w środku pola. Mało było jego firmowego zastawiania się i rozgrywania do partnerów. Zmarnował jedną sytuację w pierwszej połowie, kiedy powinien był strzelać, zamiast szukać kolejnego podania.

Antony 6/10

Rozczarował nas Antony bardzo. Minimalnie lepszy od Neresa, dał jedno dobre dośrodkowanie i raz znalazł się w polu karnym, ale ogólnie to mamy wobec niego zdecydowanie, zdecydowanie większe oczekiwania.


REZERWOWI

Zakaria Labyad 5/10

Wszedł na boisko i tyle można o jego postawie powiedzieć. Ponad 20 minut niczego.

Klaas-Jan Huntelaar -/10

Grał za krótko, aby rzetelnie oceniać jego występ.

Lassina Traore -/10

Grał za krótko, aby rzetelnie oceniać jego występ.

Lisandro Martinez -/10

Grał za krótko, aby rzetelnie oceniać jego występ.

 

Share:

5 Responses to the post:

  • Lesley
    at 11:10

    Kilka słów wyjaśnienia, gdyby pojawiły się sugestie, że to przecież Liverpool i znowu ktoś ma zawyżone oczekiwania itd. Po pierwsze moim zdaniem to był Liverpool B i raczej nie dam się przekonać, że było inaczej. Kim był ten bramkarz, kim był prawy obrońca, od kiedy Fabinho jest środkowym obrońcą i kim był ten człowiek w środku pola. Liverpool był ogromnie osłabiony i taki skład można nazwać B. Mówienie, że był to nie wiadomo jak silny Liverpool bo grali Salah czy Mane to trochę zakłamywanie rzeczywistości. Ale do rzeczy.

    Mogliśmy to spotkanie przegrać 5:2, 6:3 czy tam 3:1. Nieistotne. Tu nie chodzi o porażkę, ale o styl. Gdybyśmy zagrali swoje, grali ofensywną, fajną piłkę, którą oglądaliśmy już nieraz, to nie byłoby problemu. W końcu Liverpool A czy B, to dalej mocna drużyna, top Europy. Chodzi jednak o to, że wyklarował nam się dość ciekawy skład grający dobrą piłkę, ale Erik znowu na siłę wpycha tam Alvareza, który nie daje w obronie nic. Z jedną z najlepszych postaci w ostatnim czasie czeka na ostatnie 10 minut meczu. Znowu zagraliśmy bezpłciowo i wiele osób mówi o tym, że powinniśmy przestać adaptować się do rywala tylko grać swoje. Erik cały czas twierdzi, że wyjdziemy grać swoje, a potem wrzuca Alvareza, który nie grał od x meczów i tyle z jego słów.

  • Dookie
    at 11:55

    Podstawowym skutkiem oddelegowania do gry Alvareza była zapaść rozegrania. Obowiązki dotyczące operowania piłką w głębi pola spadły na naszych środkowych obrońców, którzy grając przeciwko zespołowi podobnej klasy co Liverpool zwyczajnie sobie z tym nie radzą. Ilość strat w środku pola spowodowana niechlujnym rozegraniem piłki przyprawiała o ból zębów i kilkukrotnie ofensywni gracze Liverpoolu dochodzili do „czystych” sytuacji i ratowały nas jedynie przytomne powroty Nousa lub przebłyski Schuursa. Podzielam opinię przedmówcy, że przez długi czas brakowało argumentów z przodu, miałem nadzieję, że już w przerwie w miejsce Antonego zobaczymy Traore. Kompletnie nie rozumiem dlaczego Ten Hag tyle zwlekał z tą zmianą, odniosłem wrażenie, że gdyby nie uraz Neresa to w ogóle by do niej nie doszło. Tymczasem nasi ofensywni gracze mieli spore problemy z fizyczną walką o piłkę i było to widoczne gołym okiem. Pozostaje mieć nadzieje na lepszy plan taktyczny na przyszły tydzień.

  • ekselo1989
    at 12:28

    Alvarez to jedna sprawa, ale kompletnie nie rozumiem zestawienia linii ataku. Dlaczego Traore, który jest w gazie, ma dobre warunki fizyczne i jest trudny do przepchnięcia bark w bark, nie wychodzi na powybijaną obronę Liverpoolu? Kiedy ma nabierać doświadczenia na najwyższym poziomie, skoro nie wychodzi od pierwszej minuty w takim meczu?

  • iSkromny
    at 15:26

    Witam.
    Czekałem trochę z komentarzem po tym meczu chciałem do niego podejść z dystansem. Po meczu czułem złość, frustracje itp. Wszystkie komentarze wyżej są jakby mi ktoś je z ust wyjął. Nie potrafię zrozumieć pewnych decyzji trenera, Liga Mistrzów mecz z liderem grupy a Nasza drużyna wychodzi takim zestawieniem w ataku 1 raz w tym sezonie!!! Nie mogę też czytać o tym, że mamy swój styl i się go trzymamy… Chciałbym tego bardzo! Ale to nie jest prawda z Liverpoolem broniliśmy w 5 a jak się sporadycznie zdarzył jakiś szybki atak z naszej strony to blok pomocy zostawał gdzieś z tyłu.
    Najbardziej boli mnie to ze jak oglądałem drugą połowę to i tak miałem przeczucie ze się nic nie zmieni że przegramy bo tak wyglądał ten mecz. Trochę jak za de Boera w pucharach.

  • Dodaj komentarz