W związku z pandemią koronawirusa i zawieszeniem rozgrywek coraz więcej klubów zmaga się z kryzysem finansowym. Dzięki stabilnej sytuacji największe kluby w Holandii nie muszą jeszcze decydować się na obniżenie pensji pracowników czy zwolnienia. Poważny kryzys może jednak przyjść w dłuższej perspektywie.

Algemeen Dagblad przedstawił kilka szczegółów nadchodzącego kryzysu, który nie ominie największych klubów w Holandii – Ajaksu, PSV i Feyenoordu.

Ajax w ostatnim czasie zdołał wypracować sobie doskonałą sytuację finansową oraz sportową i nie miał zamiaru na tym poprzestawać. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów i później z Ligi Europy nie zmieniło praktycznie niczego i klub utrzymał bardzo ambitne plany, by pozostać jak najbliżej europejskiej czołówki. Pandemia koronawirusa i kryzys z tym związany może te plany zrujnować. Nie jest jeszcze jasne i całkowicie pewne jak mocno ucierpi klub z Amsterdamu, ale już teraz panuje przekonanie, że problemów nie da się uniknąć. Dotyczy to nie tylko Ajaksu, gdyż z finansowym kryzysem zmierzą się również PSV i Feyenoord.

Problemy największych klubów w Holandii nie są widoczne w krótkiej perspektywie, ponieważ są one w stanie poradzić sobie z kilkutygodniowym przestojem rozgrywek. Coraz większe obawy dotyczą perspektywy dłuższej, czyli skutków pandemii, które mogą pozostać z nami i futbolem na kilka najbliższych miesięcy. Chodzi o grę bez udziału publiczności. Coraz więcej ekspertów przyznaje, że na powrót kibiców na stadiony będziemy musieli poczekać nawet rok! I to właśnie może być zabójcze dla Holendrów. W innych krajach kluczowe są wpływy z praw telewizyjnych, a nieco na drugim planie, choć wciąż ważne są dochody meczowe. W Holandii ta sytuacja jest odwrotna i zdecydowanie najważniejsze są pieniądze z karnetów, biletów itp. Wspomniane kluby są w stałym kontakcie na temat scenariuszy po wznowieniu rozgrywek bez kibiców. Przygotowane szkice wahają się od bardzo niepokojących do katastroficznych.

Wniosek jest prosty. Ajax, PSV i Feyenoord będą otrzymywać kolejne bolesne ciosy tak długo jak futbol będzie rozgrywany na pustych stadionach. Załóżmy, że cały sezon będzie tak wyglądać. W takim przypadku straty mogą wynieść nawet 60 milionów euro. Brak kibiców oznacza automatycznie brak dochodów takich jak miejsca biznesowe (14 milionów), karnety (13 milionów), pozostałe bilety (7 milionów) oraz wpływy z meczów w europejskich pucharach (17 milionów).

Ciosy w Eindhoven i Rotterdamie będą nieco mniejsze w bezwzględnych liczbach, jednak wciąż będą bolesne w kontekście całkowitego budżetu. Podczas, gdy w Amsterdamie szacuje się straty w wysokości 60 mln euro przy budżecie 110 mln, w Eindhoven i Rotterdamie może dojść do straty 30 milionów przy budżetach około 70 milionów.

Dużą zaletą Ajaksu będą największe w kraju wpływy ze sponsoringu, które wynoszą około 34 miliony euro. Tyle zyskują PSV i Feyenoord razem. Amsterdamczycy mają także przewagę w dochodach ze sprzedaży towarów, nawet czterokrotnie większą niż PSV. To już ulega zmianie w związku z zamknięciem trzech fanshopów. Dochód ten nie wystarczy, by uzyskać rentowność. Ajax już zaliczył spore straty po odpadnięciu z europejskich pucharów w tym sezonie. Klub będzie musiał dołożyć wszelkich starań, by pokonać kryzys, a do tego dochodzi jeszcze wsparcie dla mniejszych klubów w kraju.

Duże straty naturalnie wpłyną na siłę sportową. Przede wszystkim należy spodziewać się, że piłkarze będą kosztować nieco mniej na rynku transferowym, co automatycznie zmniejszy wpływy na przykład Ajaksu. Realistyczna perspektywa top 3 w Holandii polega na tym, że jeśli kryzys związany z koronawirusem nie zostanie powstrzymany szczepionką, nastąpi przymusowe zmniejszenie budżetu o połowę. Ambitne plany dołączenia do europejskiej czołówki muszą zostać odłożone. Teraz lepiej skupić się na planie dotyczącym przetrwania.

Share:

Dodaj komentarz