Pojawiają się czarne doniesienia na temat dramatu Abdelhaka Nouriego. Być może do tego zdarzenia nigdy nie musiało dojść.

Jak wynika z raportów przedstawionych przez NRC, już w 2014 roku, KNVB wykryło wadę serca u młodego pomocnika Ajaksu. Personel medyczny KNVB ocenił to jednak jako nieszkodliwe. Federacja oczywiście poinformowała o tym Ajax.

Nie jest jednak jasne, czy informacja ta trafiła dalej. W takich przypadkach, piłkarz i jego rodzina są zawsze informowani. W przypadku Nouriego, brakuje pisemnego dowodu na to, że do tego doszło. Według osoby zbliżonej do kręgów Nouriego, 17-letni wówczas Appie został poinformowany o tym ustnie. Rodzina twierdzi jednak, że tak młody chłopak nie był świadomy możliwego zagrożenia.

Pojawiają się również wątpliwości co do prawidłowej pracy lekarza Ajaksu, Dona de Wintera. Wielu lekarzy zastanawia się, dlaczego wcześniej nie zastosowano masażu serca. Według nakazów FIFA, lekarz powinien w takich przypadkach natychmiast rozpocząć resuscytację i użyć defibrylatora jak szybko to możliwe. Feralnego dnia jednak do tego nie doszło, a cała akcja trwała za długo.

Obecnie pomiędzy Ajaksem, a rodziną Nouriego odbywa się potyczka. Obie strony wynajęły adwokatów, a powodem tego działania ze strony rodziny ma być fakt, iż Ajax rzekomo nie zapewnia pełnej jasności co do tego, co dokładnie wydarzyło się w dniu spotkania Ajaksu z Werderem Brema. To właśnie w tym meczu Abdelhak Nouri upadł na murawę i doznał trwałego uszkodzenia mózgu. Niestety wiele wskazuje na to, że dramatu po pierwsze można było w ogóle uniknąć, a kiedy już do niego doszło, na pewno można było podjąć lepsze kroki i działania. Wszelkie bajki i teorie o tym, że Nouri został w Austrii „przetrenowany” można wyrzucić głęboko do kosza. Appie miał problem, który ktoś najwidoczniej zignorował, lub też nie miał odpowiedniej wiedzy do tego, aby ocenić jego możliwe konsekwencje.

Share:

Dodaj komentarz