Marcel Keizer udzielił pierwszego tak dużego wywiadu od czasu swojego zwolnienia z Ajaksu.

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, zarząd klubu podjął decyzję o tym, że pożegna się z całym sztabem szkoleniowym.

Decyzja zarządu była niemałym szokiem, ale miarka przebrała się po odpadnięciu z KNVB Beker. Posada Keizera była jednak zagrożona już wcześniej, ale menadżer doskonale potrafił radzić sobie ze spotkaniami, które miały decydować o jego przyszłości. Keizer wygrywał z Heerenveen czy PSV i to w wielkim stylu.

„Od momentu spotkania z Vitesse, graliśmy już praktycznie o przetrwanie. Myślę, że wszystko mówi fakt, że zawodnicy udźwignęli ten temat i zaczęli walczyć. Mogli zwolnić mnie już w kolejnym spotkanie. Po Vitesse graliśmy z Heerenveen. Gdyby odpuścili, byłoby już po wszystkim. To był jednak dla mnie sygnał, że ta grupa ma dużo pewności siebie, chce walczyć i grać w piłkę.”

„To dało mi wielki impuls i było dowodem jakiego potrzebowałem. Od tego momentu w drużynie widać było walkę, a i aspekt piłkarski widoczny był coraz bardziej i bardziej. Zawodnicy nigdy mnie nie zawiedli. Nie mogłem pogodzić się z faktem, że pierwszy nie mogłem się z nimi pożegnać, tuż po naszych rozmowach. Zrobiłem to dopiero dwa dni później. Przeżyłem z nimi przez te kilka miesięcy wiele i wiele dla mnie znaczyli.”

W słowach Keizera można dostrzec wiele żalu i rozczarowania. Jak już wiele razy mówiliśmy, Marcel Keizer stał się ofiarą chorej sytuacji w Ajaksie, w której interesy pojedynczej jednostki stawiane często był nad całą grupę.

„Nie jestem szalony, ale zakładam, że ludzie są dobrzy. Zakładam, że każdy w Ajaksie ma na uwadze dobro klubu a nie swoje. Oczywiście nie jestem naiwny i wiem, że to inni są uprawnieni do tego, aby układać puzzle we właściwym miejscu. Ja nie chce już nic mówić, na pewno nie publicznie. Nie chcę nikogo krzywdzić, bo nie mam takiej potrzeby.”

Jednym z powodów dla których Keizer przejął drużynę Ajaksu był fakt, że fenomenalnie pod jego wodzą grała ekipa Jong Ajax. Młodzi Amsterdamczycy byli rewelacją, grali niesamowicie i tego samego chciano również w pierwszej drużynie.

„Wyraźnym życzeniem było przeniesienie gry Jong Ajax na Arenę w połowie czerwca. Wskazałem, że jest to możliwe i jestem przekonany, że da się to zrobić, ale potrzebuję trzech rzeczy. Dwóch atakujących bocznych obrońców do mojego stylu gry, asystenta, któremu będę mógł zaufać i który będzie w pełni wspierał moją wizję. Nie sądzę, aby były to wielkie wymagania. Początkowo wszyscy byli za, ale nic się nie wydarzyło.”

Razem z Keizerem pracę stracił również Dennis Bergkamp. Zdaniem byłego menadżera, ta decyzja była jednak fatalną i Ajax nie powinien jej podejmować.

„Myślę, że to najgorsza rzecz jaką można było zrobić jako Ajax. On jest strażnikiem pewnej kultury. Często zdarzało się, że był przeciwko mnie: dlaczego robisz takie ćwiczenie? dlaczego wybierasz tego gracza? dlaczego musimy skupić się na tym zawodniku a nie innym? Dennis monitorował przepływ młodych zawodników. Patrzył i sprawdzał każdego zawodnika młodzieżowego, dokładnie badał czy zagrał wystarczająco dużo minut w różnych drużynach. Dennis naprawdę bacznie obserwował fakt rozwoju zawodnika. Jego obowiązkiem było to, aby Frenkie de Jong zaliczył w poprzednim sezonie tak wiele minut ważnych dla jego rozwoju. Uderzenie Dolberga, głębia gry Kluiverta czy gra Neresa. Te wszystkie pojedyncze przypadki były z nim związane. Z jego doświadczeniem na najwyższym poziomie mógł przekazać zawodnikom tak wiele szczegółowych informacji. W analizach naszych graczy, doskonale wiedział co jest dobre, a co nie. Był swojego rodzaju mostem między młodzieżą, a pierwszą drużyną.”

„Często słyszałem o naszej wielkiej przyjaźni, ale nie rozumiałem tego. Grałem z Dennisem w Ajaksie trzydzieści lat temu. On udał się do Premier League, a ja do Jupiler League. W ciągu kolejnych trzydziestu lat, widziałem się z nim i rozmawiałem dwukrotnie. Dopiero dwa lata temu, kiedy szukano trenera Jong Ajax rozmawialiśmy dłużej, sprawdzając czy moja wizja jest zgodna z jego. Myślę, że każdy ma swoje własne standardy przyjaźni.”

Na krótką przygodę Keizera z Ajaksem na pewno wpłynęła również sytuacja z Abdelhakiem Nourim. Dramat młodego zawodnika wstrząsnął całym piłkarskim światem, a najbardziej oczywiście Ajaksem.

„Czułem bardzo małe wsparcie zarządu. Osąd został wydany tak szybko. Media czy ludzie z poza klubu wydają osądy nie biorąc pod uwagę odpowiednich wartości. Oni nie doświadczyli każdego dnia jaki miał wpływ na zawodników, zespół i wszystkich ludzi związanych z Ajaksem. Tego oczekiwałoby się natomiast od zarządu.”

„To pierwszy raz kiedy zostałem zwolniony i czuję się z tym źle. Czuję się jakby coś zostało mi odebrane. Na początku nie było tak źle, bo szybko przyszła przerwa zimowa. Kiedy wyjechali jednak na obóz do Portugalii, przyszło mi do głowy „cholera, szkoda, że już mnie tam nie ma”. Mieliśmy dobrą serię, gra wyglądała coraz lepiej, byliśmy po dobrym tygodniu i meczach z PSV, Excelsiorem i AZ. W takim momencie nie oczekujesz zwolnienia. Stało się jednak i nic nie mogę z tym zrobić. To pech, że nie mogę jednak każdego dnia stać z tymi zawodnikami na jednej murawie. To wspaniała grupa, z którą świetnie było pracować. To przyszli czołowi zawodnicy topowych klubów. Na początku nie było jednak odpowiedniego balansu. Zawodnicy byli dobrzy, ale brakowało mi kilku typów zawodników, w tym bocznych obrońców. Mimo tego i tak świetnie było pracować z tą grupą.”

Mimo wszystkiego, Keizer dalej życzy Ajaksowi wszystkiego najlepszego…

„Byłem na wakacjach, ale oglądałem już trzy mecze. Przeszedłem już zbyt wiele, aby być mściwym. Ci zawodnicy zasługują na wszystko co najlepsze. Więź między nimi jest tak mocna, że nie mogę sobie wyobrazić, aby Ajax nie wygrywał. Kontakt z młodszymi i starszymi zawodnikami był dla mnie czymś wyjątkowym i jest rzeczą, której nikt nigdy mi nie zbierze. Życzę im wszystkiego najlepszego, a więc Ajaksowi też.”

Share:

Dodaj komentarz