Co z tym Onaną?

Po raz kolejny wracamy do „sagi” z osobą Andre Onany.

Dyskusja o Andre Onanie rozgorzała po raz kolejny, po tym jak w sprawie Kameruńczyka wypłynęły kolejne nowinki. Temat ten wzbudza naturalnie spore kontrowersje, a wśród niektórych chyba aż za duże. Przyjrzyjmy się krótko i na spokojnie suchym faktom w tej sprawie.

Zacznijmy od tego, że nikt nie ujmuje Onanie klasy. To bardzo dobry golkiper, który w wielu meczach ratował Ajaksowi punkty i dzięki któremu sezon 18/19 był tak udany. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości i nikt nie próbuje tego negować. Niektóre słowa oceniające osobę Onany w Ajaksie są jednak przesadzone. Kameruńczyk był i jest jednym z wielu bardzo dobrych graczy w historii tego klubu, ale niewielu zasługuje na to, aby wpisywać ich w znacznym stopniu w historię.

Spójrzmy na to, co dzieje się jednak w ostatnich miesiącach, po tym jak Onana został zawieszony. Zacznijmy od tego, że cała ta sprawa to błąd i głupota Kameruńczyka. Jeśli legendarna tabletka została wzięta celowo, świadczy to tylko o głupocie tego piłkarza. Jeśli faktycznie był to przypadek, dalej jest to ogromny błąd, który profesjonaliście nie powinien się zdarzyć. Onana został zawieszony i sytuacja Ajaksu stała się bardzo zła, bo nagle w bramce trzeba było postawić człowieka, który ostatni porządny sezon zagrał 5 lat temu. Nikt nie mógł się spodziewać, że Stekelenburg okaże się tak mocnym punktem Joden.

Amsterdamczycy nie odwrócili się jednak od Onany. Kameruńczyk dalej pobierał wynagrodzenie, mimo tego, że nie mógł ani trenować ani grać. Ajax postarał się również o najlepszych prawników, którzy mieli walczyć o uniewinnienie piłkarza. Co chyba jednak najważniejsze, Ajax nie zostawił piłkarza samego w mediach społecznościowych. Kameruńczyk otrzymywał wsparcie od klubu, a Overmars czy Van der Sar raz po raz powtarzali, iż wierzą w niewinność Onany. Zawieszenie Onany spowodowało nie tylko problemy z obsadą bramki, ale praktycznie pożegnanie się z sumą 25-35 milionów, którą można było uzyskać za sprzedaż zawodnika. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć tego, że w Amsterdamie żyje się ze sprzedaży piłkarzy. Bez względu na to, co mówią Van der Sar czy Overmars, to jest ogromna dla Ajaksu strata.

Wydaje się więc, iż w takiej sytuacji Ajax miał pełne prawo oczekiwać od zawodnika, że ten spojrzy gdzieś głęboko w siebie, przyzna się do błędu i spróbuje go naprawić. Ajax zaoferował Onanie nową umowę, ale ten postanowił stawiać warunki i nie przystać na propozycję klubu. Naszym zdaniem to zachowanie fatalne ze strony bramkarza, który przecież zawdzięcza Ajaksowi wszystko, co do tej pory osiągnął w swojej krótkiej karierze. Kiedy nie udało się dogadać w sprawie przedłużenia umowy, Ajax chciał sprzedać zawodnika, aby zarobić na nim chociaż kilka milionów euro. Dodajmy, że w tle dalej toczyła się walka o skrócenie zawieszenia Onany. Obecnie na jaw wychodzą coraz to nowe plotki, które świadczą o tym, iż Onana chce pozostać w Amsterdamie kolejny rok, a potem odejść za darmo, zostawiając klub z ogromnymi stratami finansowymi – bo trudno nazwać to inaczej.

W całej tej sprawie Andre nie daje od siebie kompletnie nic i jest po prostu niewdzięczny. W Amsterdamie zrobili dla niego wiele, mimo, że kompletnie nie musieli. Jesteśmy przekonani, że w wielu klubach piłkarz za taki błąd poniósłby spore konsekwencje chociażby finansowe. Onana zaś otrzymywał pensję, aby od czasu do czasu potrenować sobie gdzieś na słonecznych boiskach Hiszpanii. Wisienką na torcie w tej sprawie jest odmowa udziału w świętowaniu mistrzostwa kraju. Ajax starał się uzyskać taką zgodę dla Onany, co ostatecznie się nie udało. Gdyby tak jednak się stało, Kameruńczyk nie skorzystałby z możliwości dołączenia do kolegów.

Jeśli nie będziemy szanować się sami, trudno aby szanowali nas inni. Zostawimy to z taką puentą. Naturalnie każdy może mieć inne zdanie i tłumaczyć zachowanie Onany na inne sposoby.

Share:

3 Responses to the post:

  • ekselo1989
    at 09:17

    Niestety, ale dożyliśmy popapranych czasów. Piłkarzom odwala coraz większa sodówa i wydaje im się, że są więksi od klubu. Rozumiem sportową i zdrową arogancję, ale brak szacunku, wdzięczności, wodzenie za nos, stawianie warunków, to już ku*wa lekka przesada. Nie życzę Andrzejowi źle i uważam, że jest świetnym bramkarzem, ale pokazał jakim zarozumiałym jest człowiekiem i nie zasługuje już na grę w Ajaksie.

  • mhekwei
    at 15:23

    9 miesięcy zawieszenia, później 9 miesięcy niegrania i Andrzej liczy na „top” transfer? Niezła kasa w Chinach albo ławka w niezłym klubie to chyba najlepsze, czego może oczekiwać.

  • Galo
    at 19:38

    Jak to co z Onaną? Wysłać mu sms z informacją, że jego kontrakt został rozwiązany i ci adwokaci, którzy go bronili przed CAS z pozwem o odszkodowanie dla klubu występują. Nie płacić temu lamusowi żadnej pensji za siedzenie w kurorcie na plaży! Jego wina jest ewidentna więc nie ma co nadstawiać dupy tylko trzeba go potraktować tak samo jak on potraktował Ajax czyli patrzeć na własny interes (klubu) i tyle. Kto bedzie Ajax szanował jak wszyscy będą widzieli, że można nam napluć a my patrzymy czy to czasami deszcz nie pad.

  • Dodaj komentarz