Ajax vs Twente – oceny

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi ocenami piłkarzy Ajaksu za mecz z FC Twente.

 Ajax Amsterdam  1:2 FC Twente 

OCENY:

Andre Onana 6.5/10

Zachowanie Onany, jego nonszalancja i niektóre zagrania to rzecz, za którą go uwielbiamy i jest to coś naprawdę fajnego. Oczywiście do momentu, kiedy nie zaczyna to nam zagrażać. Kiks z Liverpoolem poszedł już w zapomnienie, ale w sobotę Kameruńczyk znowu mógł sprokurować gola. Przy bramkach raczej bez szans, z jedną doskonałą interwencją.

Sean Klaiber 4/10

Byliśmy już o włos od tego, aby przepraszać Klaibera za wszystkie złe słowa pod jego adresem. Cóż dobrze, że się wstrzymaliśmy, bo ten mecz był w jego wykonaniu dnem dna. Fatalna dyspozycja, masa prostych błędów, a drugi stracony gol to poziom, którego nie zaakceptowaliby chyba nawet w Utrechcie.

Daley Blind 4.5/10

Ironiczna sytuacja, bo gdyby nie partactwo partnerów mógłby mieć na koncie z 3 asysty. Posłał kilka naprawdę niesamowitych piłek. Ilość fatalnych podań prosto pod nogi rywali była jednak znacznie większa i jemu to po prostu nie przystoi. Taka jego rola i w rozegraniu piłki błędy się zdarzają. W takich ilościach nie można ich jednak tolerować. Jeśli tak zagra w środę to możemy założyć, że stracimy z 2-3 gole.

Perr Schuurs 5.5/10

W niczym nie zawinił, ale nie był też wyjątkowo pewnym punktem obrony, tak jak miało to miejsce w ostatnich meczach, gdzie naprawdę wszedł już na wysoki poziom i defensywnie i ofensywnie.

Nicolas Tagliafico 4.5/10

Daleko od poziomu Tagliafico jakiego znamy. Nie radził sobie w obronie i nie dawał nic w ataku. Jeśli ogrywa cię Vaclav Cerny przy całym szacunku do Czecha, musisz mieć świadomość tego, że nie grasz dobrego spotkania.

Davy Klaassen 5.5/10

Zdecydowanie najsłabszy mecz Klaassena od momentu powrotu do Ajaksu. Kompletnie niewidoczny z przodu, nie pomagał w konstrukcji akcji, a w dodatku nie zapewniał typowej dla siebie pewności w obronie, gdzie Twente robiło w zasadzie co chciało.

Zakaria Labyad 5/10

Miał na nodze piłkę meczową, ale zamiast z kilku metrów uderzać czekał Bóg jeden wie na co. Bardzo słabe spotkanie Marokańczyka. Z takim poziomem „10” to nie mamy czego szukać nawet w lidze. Bez większego pastwienia się, bo Marokańczyk miał ostatnio niezłe mecze, ale ten był po prostu bardzo zły.

Ryan Gravenberch 5.5/10

Niestety ale i on całkowicie w tym meczu poległ. Graliśmy to spotkanie bez środka pola, gdzie wszyscy biegali bez celu, bez pomysłu, nie mieli ochoty wziąć ciężaru gry na siebie i chowali się za rywalami.

Quincy Promes 3/10

Promes w tym sezonie to już tylko parodysta, który próbuje udawać profesjonalnego piłkarza. Nie wychodzi mu nic, brakuje mu piłkarskich podstaw, piłka odskakuje mu przy najprostszych zagraniach. Nie ma z niego żadnego pożytku i jego obecność  w składzie to wychodzenie na mecz w 10.

Lassina Traore 4.5/10

To był poziom Traore sprzed kilku miesięcy czy poprzedniego sezonu. Pobiegał, głupio pofaulował rywali, nie dał nic, a potem zniknął z powodu dziwnej kontuzji mięśniowej. Dał już Traore w tym sezonie kilka niezłych spotkań, ale o tym powinien zapomnieć jak najszybciej.

Dusan Tadić 7.5/10

Kapitan na którego (niemal) zawsze można liczyć. Jedyny człowiek, dzięki któremu ten mecz jakoś wyglądał. Serb jako jedyny stwarzał zagrożenie pod bramką Twente i ciągnął całą drużynę do przodu, oczywiście w miarę możliwości. Samemu meczu nie można wygrać.


REZERWOWI

Brian Brobbey 6/10

Wobec takich graczy jak on można i trzeba być bardziej wyrozumiałym. W porównaniu do Traore zagrał dobrze, bo przynajmniej szukał sobie miejsca, potrafił się zastawić i odegrać piłkę. Ogólnie jednak niczego wybitnego nie pokazał.

Jurrien Timber 5.5/10

Również i on musi dostać pewien kredyt zaufania, bo musi popełnić swoje błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Ogrywany jednak dość łatwo, popełniał błędy i z całą pewnością nie zabezpieczył dość dziurawej w tym meczu obrony.

Antony 5/10

Zdecydowanie za wcześnie, aby bić na alarm i na pewno tego nie robimy. To był jednak kolejny mecz Brazylijczyka, w którym zagrał słabo. Wygląda to trochę tak, jakby jego Brazylijska samba była zastępowana holenderską pragmatycznością. Mamy jednak nadzieję się mylić, bo właśnie ten polot i odwaga porwały nas tak w pierwszych spotkaniach.

Lisandro Martinez 6/10

Trochę aninomowe spotkanie. Zagrał nieco lepiej od Tagliafico, ale to nie było sztuką, bo jego rodak zagrał po prostu bardzo słabo. Kilka razy nieźle włączył się do akcji, przerwał dwie-trzy akcje rywali, ale to wszystko.

Lisandro Martinez -/10

Grał za krótko, aby rzetelnie ocenić jego występ w tym meczu.

 

Share:

Dodaj komentarz