Ajax vs Besiktas – przegląd prasy

Media holenderskie oraz tureckie skomentowały wtorkowe zwycięstwo Ajaksu w Lidze Mistrzów.

Zespół Ajaksu był zdecydowanym faworytem starcia z Besiktasem, który był w dodatku wyraźnie osłabiony kadrowo. Różnica jakości na boisku była widoczna gołym okiem i tylko nieskuteczność sprawiła, że nie skończyło się kolejnym pogromem. Zapraszamy na przegląd opinii w mediach holenderskich oraz tureckich.

De Telegraaf: „Zostawienie w składzie Berghuisa opłaciło się”

Wydaje się, że decyzja o pozostawieniu w składzie Stevena Berghuisa nie była dla Ten Haga trudna. Nie chodzi o Klaassena, ponieważ wychowanek klubu zawsze daje z siebie wszystko i niejednokrotnie udowodnił swoją wartość i przydatność dla drużyny. Berghuis po prostu znajduje się obecnie w doskonałej formie i trener nie miał powodu, by zmieniać skład. Decyzja ta opłaciła się, Holender w starciu z Turkami zaliczył bramkę i asystę. Do dobrej gry wrócił również Dusan Tadić, który nie zawodzi aż tak bardzo w ważniejszych meczach. Serb zaliczył świetną asystę, otwierając drogę do pierwszego gola.

Algemeen Dagblad: „Głodny sukcesów zespół nie ma rywala od miesiąca”

Drużyna Ajaksu jest chwalona przede wszystkim za postawę w pierwszej połowie. Choć to rywale mieli fantastyczną okazję i Batshuayi trafił w słupek. To nie zdenerwowało gospodarzy i wszystko wskazuje na to, że niewiele by się zmieniło, gdyby w tej sytuacji Besiktas wyszedł na prowadzenie. Piłkarze Erika ten Haga byli bardzo zdeterminowani i pewni siebie i wyglądali na takich, którzy tego wieczoru poradzą sobie z każdą przeszkodą. Ze względu na energię, dynamikę i chemię w zespole Ajax już od miesiąca jeździ po Holandii i Europie i nie ma dla siebie przeciwnika. Nikt dotąd nie był w stanie nadążyć za ekipą z Amsterdamu.

Jednym z kluczem do sukcesów mogła być pełna Johan Cruijff ArenA. Ajax był jak w transie i ponownie narzucił rywalom swoje niesamowite tempo, za którym już wcześniej nie nadążali Sporting, Cambuur, Groningen czy Fortuna Sittard. Tego wieczoru imponująca była nie tylko ofensywa, ponieważ ogromną pracę wykonała druga linia, zapewniając balans, a solidnie prezentowali się także defensorzy. Wszystko to działało jak należy i pozwoliło zespołowi wejść na bardzo wysoki poziom.

De Volkskrant: „To wina Ajaksu, że nie skończyło się 6:0 lub 8:2”

Również tutaj dziennikarze bezdyskusyjnie stwierdzają, że Ajax znajduje się w wybornej formie. Trwa właśnie taki okres, w którym drużyna osiągnęła wyjątkowo wysoki poziom, działają najlepsze automatyzmy i kolejni rywale są rozbijani, nie mając żadnych szans. Należy to pielęgnować, ponieważ nikt nie ma wątpliwości, że przecież nie może to trwać w nieskończoność. W sezonie zdarzą się znacznie słabsze mecze i wszyscy muszą być na to gotowi.

Jedynym zmartwieniem po pojedynku z Besiktasem jest brak skuteczności. Amsterdamczycy zmarnowali mnóstwo okazji i to jest tylko ich wina, że końcowy wynik nie brzmiał 6:0 lub 8:2. Erik ten Hag był nieco bardziej nerwowy w drugiej połowie, widząc że jego zespół zaczyna grać bardziej niechlujnie, ale wygrana była niezagrożona. Klub ma już sześć punktów na koncie i przybliżył się do celu, jakim jest awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Indywidualnie najwięcej pochwał zebrał Steven Berghuis, który odetchnął po transferze z Feyenoordu. Holender w Rotterdamie musiał odczuwać wielką presję bycia liderem słabszego zespołu, a teraz doskonale czuje się wśród świetnych zawodników, jest jednym z wielu wielkich graczy w zespole. Nie może on żałować swojej decyzji o transferze.

Trouw: „Mistrz Turcji wyglądał jak Cambuur i Groningen”

Joden kompletnie zdominowali rywala, zwłaszcza w pierwszej połowie. Besiktas nie mógł wówczas uciec od porównań do takich zespołów jak Cambuur i Groningen. Mecz był równie jednostronny co w Eredivisie w minionych tygodniach. Dziennikarze zwracają jednak uwagę, że Ajax mierzył się z osłabionym rywalem, podobnie jak w Lizbonie. Nie jest to żaden zarzut w stronę Erika ten Haga, jednak prawdziwy sprawdzian siły mistrzów Holandii prawdopodobnie dopiero przed nami.

Fanatik: „Skandaliczny błąd sędziego”

Turcy nie mają złudzeń, że Besiktas był stroną słabszą w Amsterdamie, ale zwracają uwagę na potencjalnie bardzo ważny moment meczu. Po przerwie goście zdobyli bramkę na 2:1. Karaman poradził sobie z Timberem i pokonał Pasveera, ale arbiter dopatrzył się faulu. Co więcej, zdecydował się gwizdnąć od razu, co sprawiło, że sytuacji nie mógł przeanalizować VAR. Zdaniem tureckich mediów była to skandaliczna decyzja, która uniemożliwiła Besiktasowi powrót do gry w tym meczu, gdyż gol kontaktowy wprowadziłby więcej emocji i nerwów.

Share:

Dodaj komentarz