Entertainment, Wywiady

Joel Veltman w spotkaniu z Flamengo wrócił do gry po ośmiu miesiącach rozłąki z futbolem.

Niespodziewany uraz w ostatnim domowym meczu poprzedniego sezonu był dla Veltmana prawdziwym ciosem. W końcu udało się jednak pozbyć kontuzji i wrócić na murawę.

“Byłem bardziej zdenerwowany niż przed finałem Ligi Europy, co jest szalone. Tam presja jest bardzo duża, tutaj niekoniecznie.”

“Wiedziałem, że to się wydarzy już od samego rana. Nie wiedziałem, kiedy zagram, ale czułem, że to się stanie. Mniej więcej przed końcem pierwszej połowy usłyszałem, że mam się rozgrzewać i zagram w środku obrony. Czuję się naprawdę dobrze, inaczej by mnie tutaj nie było. Miałem już wcześniej poważną kontuzję i wiem, kiedy nie jest się gotowym. Za pierwszym razem też potrzebowałem miesiąca więcej, aby wrócić.”

Veltman po powrocie natrafił jednak na zupełnie nową rzeczywistość. Defensor nie jest i nie będzie już kapitanem pierwszej drużyny, a również miejsce w składzie będzie bardzo, bardzo, bardzo trudne do odzyskania. W środku obrony niepodważalne miejsce ma para Blind-De Ligt, a na newralgicznej prawej stronie w końcu zaczyna dobrze grać Mazraoui.

“On spisuje się naprawdę dobrze i nie bez powodu często znajduje się w jedenastce tygodnia. Zbiera dobre oceny i strzelił już kilka goli. To jest to, czego trenerzy oczekują, kiedy idzie się do przodu. Mogę tyko go pochwalić. Wiemy, że to będzie bardzo trudne, szczególnie patrząc na poziom jaki jest w tym momencie.”

W trakcie kontuzji, w życiu defensora wydarzyło się jednak sporo, bo między innymi został ojcem.

“Nie będę mówił, że nagle stałem się bardziej dojrzały. Futbol pozostaje dla mnie jednak wszystkim, podobnie jak żona i dziecko. To łączy się w całość i trzeba umieć tym zarządzać.”

Share

Zostaw komentarz