Entertainment, Wywiady

Edwin van der Sar udzielił szerokiego wywiadu dla Voetbal International, w którym poruszył sporo interesujących tematów.

Dyrektor odniósł się przede wszystkim do postawy Ajaksu w obecnym sezonie oraz sytuacji finansowej klubu. Wiele mówi się bowiem, że dołączenie do czołówki nie będzie możliwe bez wsparcia prywatnych inwestorów.

“Czasami pojawiały się takie propozycje, ale szybko je ucinałem. Mamy swoją własną filozofię. Naprawdę duże pieniądze, dzięki którym można wygrać Ligę Mistrzów również nie przychodzą na tak mały rynek jakim jest Holandia. Jesteśmy częścią Eredivisie, więc nigdy nie pojawi się właściciel, który wyłoży na stół 700 milionów euro.”

“Jesteśmy znani z dobrze funkcjonującej szkółki, która produkuje wielkie talenty. Nasze imię w Europie wciąż jest szanowane i zauważyłem to w Monaco. Wszyscy widzieli jak obecnie gramy i nikt nie chciał trafić z nami do grupy. Jestem wciąż przekonany, że możemy sami wskoczyć do europejskiej czołówki. Nie udało nam się przebrnąć fazy grupowej w wielu ostatnich sezonach, a powinniśmy regularnie bić się o ćwierćfinały. To nasza ambicja, ale do tego budżet musi wzrosnąć do 150 milionów. Przetrwanie fazy grupowej musi być dla nas standardem. To meijsce gdzie zawodnicy stają się lepsi i powód dla którego chcą grać w Ajaksie. Granie w piłkę w niedzielne popołudnie przed 10 tysiącami ludzi to coś zupełnie innego niż europejskie wieczory, ze sztucznym światłem. Pod względem atmosfery to coś nie do porównania.”

Van der Sar widzi problem również w tym, że klub jest częściowo uzależniony od miasta i współwłaścicieli Areny.

“Ajax i Arena osiągnęły porozumienie. Jesteśmy jednak zależni również od Amsterdamu, który ma 48 procent udziałów. My potrzebujemy perfekcyjnego obiektu, aby grać naszą grę. Trudno jest więc grać mecz dwa dni po koncercie U2. Murawa jest wymieniana i jest ona powodem frustracji naszych, zawodników i trenerów.”

Amsterdamczycy po rozczarowującym sezonie nieco zmienili swoje podejście, ale zdaniem Van der Sara zachowano spokój, również pozwalając Erikowi ten Hagowi na dalszą pracę.

“Nie zostanie mistrzem nie stało się od razu powodem do tego, aby wszystko reorganizować od początku. Uważałem ponadto, że cała ta personalna krytyka na trenera była niesłuszna.”

“Zmiana to może zbyt wielkie słowo. Nasza filozofia nie została dostosowana do wymogów. Tylko mając na uwadze nasze europejskie ambicje wypełniliśmy luki w selekcji. Te dobre mecze w Europie mam nadzieje są dopiero początkiem. Jesteśmy obecni w rozgrywkach, ale nie możemy osiąść na laurach, bo na razie jeszcze nic nie osiągnęliśmy.”

Share

4 komentarze

  1. mhekwei

    Eredivisie powinno się ostro obciąć. 10 zespołów i 4 mecze każdy z każdym, albo 12-14 drużyn i faza zasadnicza, później podział na połówki i w nich jeszcze mecz-rewanż każdy z każdym. Skoro brakuje topowych drużyn, to powinno być więcej meczów pomiędzy nimi samymi.
    A litowanie się nad jakimiś VVV czy innymi Go Ahead to absurd. Owszem, raz na jakiś czas wygrają nawet z kimś z topu, bo czołówka systematycznie równa w dół do tych małych klubów, dla których przyjazd takiego Ajaxu czy PSV to mecz roku, a czasem i dekady.

    Ajax, PSV, Feyenoord, Alkmaar, Vitesse, Heerenveen, Groningen, Utrecht i z czasem Twente to zespoły z sensownym zapleczem, ale na dzisiaj to zaledwie 50% ligi (a nawet mniej, bo Twente się buja ligę niżej). Nie tędy droga.

    • ajakssx

      BeNe Liga tylko i wyłącznie! ;/

      • mhekwei

        Tylko że niektórzy w NL o BeNeLidze nawet nie chcą słyszeć, a coś jednak zrobić trzeba. Poza tym BeNeLiga to na dzisiaj utopia. Po kilku latach może być mnóstwo utyskiwań:
        – że liga została zdominowana przez jeden kraj (możliwe)
        – albo że są sztywne limity miejsc w europie i w lidze dla każdego kraju, więc liga się zaroi od meczów o nic i paradoksów, gdzie np. piąty zespół ma miejsce w LM, a drugi czy trzeci nie
        – albo ktoś sobie zacznie liczyć ile tytułów krajowych już mu przepadło, bo w BeNeLidze był 3., 2. czy 4., zawsze będąc najwyżej ze swojego kraju
        I pewnie wiele innych. Niestety zawsze ktoś będzie narzekać i będzie się chcieć wyłamać, a to wystarczy żeby rozbić taką inicjatywę.

        Osobiście chciałbym, żeby to zaistniało, ale nie wierzę, że kiedykolwiek do tego dojdzie.

        • ajakssx

          Tak zgadzam się, idea BeNe Ligi to ciągle tylko marzenia… Jeżeli to by doszło do skutku to na znaczeniu zyskał by puchar krajowy KNVB Bekker. Wszystkim nie da się dogodzić, temat będzie powracał jak bumerang – może kiedyś się doczekamy takiej formuły, pozostaje czekać 🙂 pozdrawiam

Zostaw komentarz