Entertainment, Opinie

Ajax zremisował wczoraj z Heralcesem Almelo notując kolejne rozczarowujące rozpoczęcie sezonu. Rok w rok Joden na inaugurację po prostu zawodzą.

Co wczoraj poszło nie tak poza tym, że wszystko? Zawiodło sporo czynników, a w zasadzie pojedynczych graczy i decyzji podjętych już przed meczem.

  1. Noussair Mazraoui – młody Marokańczyk i jego błędy są dla nas kosztowne już w drugim spotkaniu z rzędu. W Belgii młodzian sprokurował rzut karny, a wczoraj krył Petersona tak nieporadnie, że pozwolił mu na zdobycie przepięknego gola. W Liege Mazraoui był jedną z najgorszych postaci i raz po raz był ogrywany jak dziecko, powtórki należy spodziewać się we wtorek. Młodego gracza w zasadzie trudno wyjątkowo winić, bo w końcu nie jest on typowym obrońcą. Pora przyznać się do błędu i chorego pomysłu?
  2. Kaj Sierhuis – Ilu krytyków nie miałby obecnie Huntelaar, ilu sytuacji nie zmarnowałby doświadczony napastnik to jednak mimo wszystko powinniśmy dziękować mu, że po prostu jest. Sierhuis udowodnił wczoraj, że nie bardzo ma pojęcie o co w tym wszystkich chodzi. Młody napastnik był chaotyczny, nie wnosił do gry kompletnie nic i bezsensownie biegał próbując w pojedynkę zakładać pressing na rywalu. Po wejściu 34-latka od razu zaczęło wyglądać to lepiej. Huntelaar szukał sobie okazji, doszedł do dwóch strzałów i prezentował się o stokroć lepiej. Póki nie ma Dolberga, Huntelaar jest dla Ajaksu na wagę złota.
  3. Daley Blind – niestety mimo ogromnej sympatii i radości z tego transferu, wczoraj Daley zagrał po prostu beznadziejnie. Oczywiście zbyt daleko do tego, aby oceniać jego formę i przydatność dla drużyny, bo słabszy dzień może zdarzyć się każdemu. Jeśli jednak Blind nie daje rady ofensywie Heraclesa Almelo to jak ma zatrzymywać graczy PSV czy europejskich ekip, z którymi będziemy się mierzyć? Być może ustawienie go w środku obrony to bardzo, bardzo nietrafiony pomysł.
  4. Donny van de Beek / Carel Eiting – celowo umieszczamy obu Panów razem, bo obaj zagrali wczoraj po prostu źle. Pora skończyć z zachwycaniem się statystykami Eitinga, które nabija podaniami na dwa metry po ziemi. Wczoraj środka pola po prostu nie było, nie było komu rozprowadzać akcji i po prostu brakowało kreatywności.  Krytycy Lasse Schöne powinni teraz dokładnie przeanalizować sobie wczorajsze spotkanie i porównać je z meczami ze Sturmem Graz. Myślę, że klasa rywala jest tutaj porównywalna więc śmiało można też stawiać porównania między tymi meczami. Z Austriakami rządziliśmy niepodzielnie w środku pola i to w dużej mierze za sprawą Duńczyka. Schöne wprowadzał potrzebny spokój i raz po raz rozprowadzał akcje doskonałymi podaniami. Donny z Carelem chowali się natomiast za plecami, nie było ich kompletnie pod grą, a znany z doskonałej skuteczności Van de Beek zmarnował dodatkowo kolejną 100% sytuację w tym sezonie.
  5. Zakaria Labyad – być może jesteśmy nieco nieuczciwi oceniając zawodnika po kilkunastu minutach spędzonych na razie na boisku, ale nie sposób tego nie skomentować. W Belgii skrzydłowy dał tragiczną zmianę, a kwintesencją jego występu był strzał, po którym piłki w Liege szukają chyba do dzisiaj. Wczoraj również było po prostu nijak. Labyad wszedł na kilka minut i jedyne co zdołał zrobić to przewrócić się dziesięć sekund po wejściu na murawę.
  6. David Neres – z bólem serca bo z ogromną sympatią, ale co to do cholery ma być?! Brazylijczyk jest w tym sezonie tak beznadziejny, że nie da się go oglądać. Neres rozegrał jedną dobrą połowę ze Sturmem i na tym jego pozytywy w tym sezonie się kończą. David w niczym nie przypomina zawodnika, który imponował w poprzednim sezonie. Niestety, ale wygląda jakby nie bardzo miał ochotę dalej grać w Amsterdamie (ale to oczywiście subiektywna opinia tylko). Wczorajsze statystyki będą tak załamujące, że lepiej chyba ich nie oglądać. Neres wygrał może jeden pojedynek, a miał również problem z dokładnym podaniem piłki na kilka metrów. Jeśli Neres ma być tak zaangażowany w grę, to może lepiej zebrać za niego 40 mln i pozwolić mu odejśc.
  7. Erik ten Hag – nie sposób nie skomentować zachowania menadżera, który ponownie dał pokaz swojej…”głupoty”. Ten Hag w zasadzie chyba dalej sam nie wie czego chce i chciałby wszystkim dogodzić. Nie da się ukryć, że część zmian była wczoraj spowodowana presją ze strony mediów czy fochami Van de Beeka i groźbami o odejściu. Menadżer uważa, że ma bardzo szeroką, wyrównaną kadrę, ale chyba nieco się przeliczył. Chyba mało kto rozumie wczorajsze decyzje w jakże ważnym meczu tego sezonu. Wczorajszy mecz tak, był bardzo ważny. Nie tylko ze względu na to, że fatalnie zaczynamy sezon od kilku lat i wiemy jak potem się to kończy, ale chociażby również z tego względu, że do meczu ze Standardem fajnie byłoby podejść w dobrych nastrojach. Obecnie nastrój jest natomiast fatalny nie tylko wśród graczy, ale i pewnie wśród kibiców, którzy we wtorek udadzą się na Arenę nie tak entuzjastycznie nastawieni jak ostatnio. Oszczędzanie zawodników w 4 meczu sezonu brzmi po prostu absurdalnie. Rozumiemy trudny sezon, rozumiemy krótkie wakacje, rozumiemy wiek niektórych graczy, ale na Boga…to był 4 mecz sezonu. Nie 40, ale 4. Ten Hag po meczach w Europie poczuł się już chyba zbyt pewnie i był święcie przekonany o tym, że jego drużyna złapała już odpowiedni poziom i bez problemu poradzi sobie z takim rywalem.

Daley Blind powiedział wczoraj piękne słowa, które idealnie pasują do tej sytuacji. Chyba wszyscy w Amsterdamie zostali sprowadzeni na ziemię i to w brutalny sposób. Oczywiście żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie dramatyzujmy i nie bijmy na alarm po jednym remisie. Jeśli ten remis ma być “kosztem” jaki poniesiemy w zamian za awans do Ligi Mistrzów to jak najbardziej taki koszt akceptujemy. Chodzi po prostu o wskazanie pewnych elementów, które trzeba naprawić czy, które trzeba przemyśleć jeśli o tym sezonie myśli się naprawdę poważnie.

Share